Kalokagatia na szlaku (10): Dolina Chochołowska, Dolina Starorobociańska, Siwa Przełęcz, Siwy Zwornik, Starorobociański Wierch, Kończysty Wierch, Trzydniowiański Wierch, Krowi Żleb, Dolina Chochołowska
Prognozy pogody, które zapowiadały wyjątkowo ciepły ostatni weekend astronomicznego lata 2025 roku, skusiły nas do podjęcia rozmów o organizacji wyjazdu w góry. Z inicjatywą wyszła Ola, a temat podjęli Kamila oraz Michał. W niedzielę, 21 września udaliśmy się w trójkę na południe.
Będąc jeszcze w drodze, stanęliśmy przed niełatwym wyborem. Padły dwie propozycje wspinaczki: Tatry i Przełęcz Krzyżne lub Tatry Zachodnie. Analizując różne czynniki, zdecydowaliśmy się na drugie rozwiązanie.
Zgodnie z naszą tradycją, z Krakowa ruszyliśmy długo przed świtem. Na drodze było spokojnie, i tak samo na parkingu przed Doliną Chochołowską. O godzinie 5 ruszyliśmy na szlak. Od razu zachwyciły nas rozsiane po całym niebie gwiazdy. Był to istny spektakl dla oczu oraz zwiastun pięknego dnia. Wszystko sprawdziło się co do joty, bo przez całą wędrówkę mocno świeciło słońce.
Pierwsza część wyprawy upłynęła nam na spacerze przez Dolinę Chochołowską. W zasadzie nie było potrzeby korzystania z „czołówek”, albowiem cały odcinek oświetlały latarki innych turystów. Gdy skręciliśmy na czarny szlak do Doliny Starorobociańskiej było już na tyle jasno, by te pomocne narzędzia ostatecznie schować do plecaków.
Na tym odcinku byliśmy pełni energii, którą wykorzystywaliśmy tak, jak lubimy najbardziej, czyli filozofowaliśmy. Poza tym Kamila opowiadała dużo o swojej interesującej pasji: eksploracji jaskiń.
Wędrówka mijała nam szybko, i ani się spostrzegliśmy, a mogliśmy przeprowadzić pierwszy atak szczytowy. Zadanie nie należało do łatwych, bo końcowe podejście na Siwą Przełęcz jest strome, lecz, jak się okazało, był to dopiero początek wspinaczych wyzwań.
Wierzchołek otworzył przed nami nową rzeczywistość. Na każdą stronę świata roztaczał się cudowny widok Tatr Zachodnich skąpanych we wrześniowym, letnio-jesiennym słońcu. Po lewej stronie widoczny był Zadni Ornak, po prawej Siwy Zwornik. Zdecydowaliśmy się iść w prawo. Wcześniej jednak zrobiliśmy sobie dłuższą przerwę. W trakcie posiłku towarzyszył nam porywisty wiatr, który momentami bywał naprawdę niebezpieczny. Dość powiedzieć, że sam dwukrotnie oberwałem kamyczkami w twarz z powodu wichury.
Podejście na Siwy Zwornik nie było przesadnie wymagające, chociaż ciągła wspinaczka wymagała już ponadprzeciętnej kondycji. Trzeba było też uważać na podmuchy wiatru.
Po zdobyciu tego szczytu zaprezentowała się nam w pełni panorama Słowackich Tatr Zachodnich. Byliśmy już dosłownie na granicy dwóch państw. W niedzielę przekraczaliśmy ją wielokrotnie, raz stawiając stopę w Polsce, raz w Słowacji…
Paradoksalnie, na Siwym Zworniku wiało nieco mniej, dlatego mogliśmy spokojnie przeanalizować nasze kolejne kroki. Po lewej stronie kusiła nas Bystra (najwyższy szczyt Tatr Zachodnich w ogóle – położony w Słowacji – 2248 m), a po prawej Starorobociański Wierch (najwyższy szczyt Tatr Zachodnich w Polsce – 2176 m). Wybraliśmy wariant „patriotyczny”, ale z pewnością będziemy kiedyś chcieli wrócić na Bystrą! Może, gdy będziemy dysponowali pełnym dniem na wędrówkę.
Wiedząc, że czeka nas jeszcze długa trasa, ruszyliśmy dosyć prędko na podbój Starorobociańskiego Wierchu. Góra była doskonale widoczna z naszej perspektywy. Prezentowała się majestatycznie, podobnie szlak prowadzący do niej. Początkowy odcinek upłynął łagodnie, ale druga połowa polegała na nieustającej i mozolnej wspinaczce, gdzie walczyliśmy nie tylko o każdy metr wysokości, ale także, by utrzymać się w pionie, targani przez bardzo silny wiatr. Dodatkowo byliśmy już zmęczeni długą wędrówką (od startu minęło ponad 6 godzin). Często robiliśmy więc krótkie, kilkunastosekundowe postoje, by wyrównać oddech. Zaistniał też jeden dodatkowy powód. Idąc pod górę, skupialiśmy się głównie na wierzchołku. W trakcie przerw nadarzała się okazja, by rozglądnąć się po okolicy. Krajobraz zawsze był bajkowy…
Wspinaliśmy się bardzo powoli, ale cel osiągnęliśmy. Szczęście nie do opisania. Tak samo brakuje epitetów na widoki, których byliśmy świadkami (może wystarczy napisać, że były dobre i piękne). W takich miejscach nie da się nie zakochać w górach.
Nie zostaliśmy jednak długo na Starorobociańskim Wierchu, albowiem wiatr tego dnia nie okazywał miłosierdzia. Ekstremalnym doświadczeniem było równoczesne robienie zdjęć oraz zachowanie równowagi. Dokonując akrobatycznych cudów, kilka fotografii udało się wykonać 😊
W związku z przejściem takiej a nie innej trasy, szlak domykający pętlę wydawał się oczywistością. Ruszyliśmy na grań, meldując się kolejno na Kończystym Wierchu i Trzydniowiańskim Wierchu.
Muszę przyznać, że ten odcinek był chyba najprzyjemniejszym, jakim szedłem w swoim życiu. Technicznie łatwy, kondycyjnie już w ogóle (bo przecież głównie schodziliśmy, a wzniesienia po drodze stanowiły niewielkie wyzwanie), widokowo fantastyczny. Zwłaszcza jesienią, gdy okolice rudzieją, i razem z roślinnością tworzą wyjątkową mozaikę barw. Także wiatr się znacznie uspokoił. Chciało się zatrzymać te momenty na dłużej.
Wzywały nas jednak zobowiązania domowe, dlatego nie było czasu na polegiwanie i opalanie się w tych nader sprzyjających okolicznościach. Na samym końcu były do wyboru dwa zejścia, jedno krótsze i bardziej strome, drugie dłuższe, lecz spokojniejsze. Zdecydowaliśmy się na pierwsze rozwiązanie, i mocno dało nam się we znaki. Trasa przez Krowi Żleb jest monotonna, wymagająca skupienia, ostrożności i cierpliwości. Szczęśliwie, udało się bezpiecznie dotrzeć do Doliny Chochołowskiej.
Wyprawa na Starorobociański Wierch długo pozostanie w naszej pamięci. Był to dobry i piękny dzień spędzony w świetnym towarzystwie, przy wspaniałej pogodzie. Do domu wracaliśmy zmęczeni, ale szczęśliwi. Z powodu korków przejazd się znacznie przedłużył. Ten dodatkowy wspólny czas wykorzystaliśmy na słuchanie podcastów o górach oraz dyskusję na tematy filozoficzne i psychologiczne.
„Kalokagatia na szlaku” to wspaniały projekt, który ma już swoje ważne miejsce w historii Kalokagatii. Jesteśmy niezwykle wdzięczni Oli za wymyślenie tej inicjatywy, nadzwyczajne zaangażowanie w jej rozwój oraz wzorową organizację wszystkich wyjazdów. W zdrowym ciele zdrowy duch. Dzięki Oli łatwiej nam wcielać tę starożytną maksymę w życie.
Wszystkich chętnych do filozofowania i/lub wędrowania zapraszamy do dołączenia do nas (kalokagatia.krakow@gmail.com ).
Michał
PS Poniżej zamieszczamy linki z naszych poprzednich wypraw górskich
1)
Wschód słońca na Babiej Górze
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/08/kalokagatia-na-szlaku-1-babia-gora.html?m=1
2)
Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zmarzły Staw Gąsienicowy
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/10/kalokagatia-na-szlaku-2-kuznice-hala.html
3)
Polana Chochołowska, Grześ
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/05/kalokagatia-na-szlaku-3-polana.html
4)
Palenica Białczańska, Dolina Pięciu Stawów, Szpiglasowa Przełęcz, Szpiglasowy Wierch, Morskie Oko
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/07/kalokagatia-na-szlaku-4-palenica.html
5)
Hala Kucałowa, Kocia Łapa, Polica, Hala Krupowa
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/09/kalokagatia-na-szlaku-5-sidzina-hala.html
6)
Kuźnice, Jaworzynka, Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zielony Staw Gąsienicowy, Psia Trawka, Polana Kopieniec, Dolina Olczyska, Jaszczurówka
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/11/kalokagatia-na-szlaku-6-kuznice.html
7)
Żabnica, Hala Boracza, Hala Redykalna, Hala Lipowska, Hala Rysianka, Przełęcz Pawlusia, Romanka, Suchy Groń, Żabnica
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2024/04/kalokagatia-na-szlaku-7-zabnica-hala.html
8)
Kuźnice, Dolina Jaworzynki, Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zawrat, Dolina Roztoki, Siklawa, Palenica Białczańska
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2024/07/kalokagatia-na-szlaku-8-kuznice-dolina.html
9)
Kopiec Bzowskich, Dolina Kobylańska, Dolina Będkowska
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2025/01/kalokagatia-na-szlaku-9-kopiec.html
PS 2 Zapraszamy na nasze konto na Instagramie, gdzie w wyróżnionych relacjach (Góry) można prześledzić nasze górskie podróże.
https://www.instagram.com/kalokagatia.krakow/?igshid=YmMyMTA2M2Y%3D









Komentarze
Prześlij komentarz