Kalokagatia na szlaku (8): Kuźnice, Dolina Jaworzynki, Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zawrat, Dolina Roztoki, Siklawa, Palenica Białczańska

W sobotę (13 lipca) nad ranem Kalokagatia wybrała się w góry, tym razem wybór padł na Tatry, a konkretnie na Zawrat. Planowałyśmy zdobyć go od strony Doliny Pięciu Stawów. Podczas jazdy samochodem zmieniłyśmy jednak trasę.



Prognoza pogody na ten dzień była pomyślna, chociaż ulewny wyjazd z Michałowic w kierunku Krakowa i oglądanie szalejących błyskawic przez przednią szybę samochodu dawały nieco do myślenia…

Około godziny 2 odebrałam Natalię, której nastawienie dodało mi sporo optymizmu:

- Eee, najwyżej zawrócimy!

- Tak, na pewno 😉

Do Kleczy Górnej, gdzie czekała na nas Sandra, planowałyśmy zajechać przed godziną 3, ale, ze względu na nawałnicę, zaliczyłyśmy spore opóźnienie. Sandra przyznała, że z powodu przetaczających się burz miała trudności ze snem, jednak pogoda wydawała się uspokajać i na parking w pobliżu ronda im. Św. Jana Pawła II w Zakopanem przyjechałyśmy około godziny 5, zastając bardzo optymistyczną aurę.



Napotkawszy busik, dowożący do Kuźnic wskoczyłyśmy do niego bez wahania – zależało nam na oszczędności energii, ale jeszcze bardziej czasu. Miałyśmy z głowy dwukilometrowy spacer do wejścia na szlak, na który następnie wyruszyłyśmy dość szybkim krokiem.

Dolina Jaworzynki, jak zawsze, zachwycała swoim pięknem, nie zatrzymywałyśmy się jednak zbytnio na robienie zdjęć, podobnie w wyższych partiach szlaku pośród kosodrzewiny. W ostatnim czasie miałyśmy kilka innych okazji napatrzeć się na te cudne widoki, także nawet na Hali Gąsienicowej nie posiedziałyśmy zbyt długo, w mgnieniu oka znalazłyśmy się też nad Czarnym Stawem.



Słońce wciąż było za górami, co bardzo sprzyjało marszowi, lecz spora ilość turystów (pomimo wczesnej pory) nieco spowalniała wędrówkę. Spacerowi towarzyszyły dość luźne tematy pogawędek – rodzicielstwo, wychowanie, lecz również dbanie o sylwetkę i urodę – kiedyżby, jeśli nie podczas kobiecego wyjścia w góry 😊


 

Dotarłyśmy do miejsca gdzie szlak odchodzący od Czarnego Stawu Gąsienicowego rozdziela się na dwa inne: do Zmarzłego Stawu oraz na Zawrat, który był naszym celem.

Przed „atakiem szczytowym” postanowiłyśmy nieco dłużej odpocząć i napić się kawy. Strome podejścia na Zawrat początkowo nie sprawiały trudności, chociaż wymagały koncentracji. Zacierałam ręce na myśl o wspinaniu się przy pomocy łańcuchów, mając w pamięci zeszłoroczne wejście na Szpiglasowy Wierch. W porównaniu do mojego wcześniejszego doświadczenia przyznaję, że ta wspinaczka była rzeczywiście wymagająca. W kilku momentach, kiedy obejrzałam się za siebie oraz w dół, przypomniałam sobie, czym jest omawiana lata temu na studiach filozoficznych heideggerowska trwoga 😊



Ten fragment trasy bardzo szybko zleciał i wkrótce powitała nas upragniona przełęcz, odsłaniając przed nami widok na Dolinę Pięciu Stawów. Górski wędrowiec często może mieć poczucie, że, osiągnąwszy zaplanowany szczyt, powinien spędzić na nim większą ilość czasu, przecież nie po to na niego się wspinał, by zaraz schodzić…

My jednak nie postałyśmy na Zawracie zbyt długo, oczywiście ze względu na sporą ilość turystów i malutką przestrzeń do stania 😊 Zeszłyśmy nieco niżej, by urządzić sobie postój (a raczej, adekwatnie rzecz ujmując, „posiedzenie”) w wygodniejszym miejscu.



Następnie czekała nas cierpliwa wędrówka w dół do doliny, która, przypominam, według pierwotnego planu miała być początkiem naszej wycieczki. Bardzo się cieszę, że zdecydowałyśmy się jednak urozmaicić trasę i rozpocząć przygodę w Kuźnicach! Miałyśmy okazję podziwiać teraz ukochany Szpiglasowy Wierch, jednak im bliżej schroniska się znajdowałyśmy, tym bardziej musiałyśmy uważać na mijanie się z innymi turystami.

Kiedy do celu pozostało nam jeszcze 10 min spaceru, wypatrzyłyśmy rozwidlenie szlaków: zielonym można było dojść prosto do Doliny Roztoki, omijając schronisko i tak też zdecydowałyśmy się pójść. Zejście to było ciekawe, ale męczące. Entuzjazm już opadł, więc konieczność ostrożnego stawiania kroków przyprawiała o zniecierpliwienie, jednak warto było pójść tą drogą dla widoku wodospadu Siklawa, który ostatni raz miałam okazję podziwiać w dzieciństwie…



Pod koniec marszu najczęściej wypowiadanymi przez nas słowami były: „kiedy wreszcie będzie asfalt?”. Może się to wydawać zabawne, bo jaki górski piechur lubi chodzić po asfalcie? Taki, któremu jest gorąco w butach trekkingowych i marzy o zamianie ich na sandały, oraz taki, który chciałby wyłączyć już myślenie i nie uważać na każdy kolejny krok, by nie skręcić kostki 😊




Końcowy odcinek pokonałyśmy niezwykle szybko i tutaj również natychmiast wskoczyłyśmy w bus, który zawiózł nas z powrotem do Zakopanego. Podsłuchiwanie psychologicznej debaty moich towarzyszek wyprawy było najprzyjemniejszym odpoczynkiem po wędrówce, jakiego doświadczyłam w naszych dotychczasowych wojażach…

Ola

 

PS Poniżej zamieszczamy linki z naszych poprzednich wypraw górskich

1)

Wschód słońca na Babiej Górze

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/08/kalokagatia-na-szlaku-1-babia-gora.html?m=1

 

2)

Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zmarzły Staw Gąsienicowy

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/10/kalokagatia-na-szlaku-2-kuznice-hala.html

 

3)

Polana Chochołowska, Grześ

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/05/kalokagatia-na-szlaku-3-polana.html

 

4)

Palenica Białczańska, Dolina Pięciu Stawów, Szpiglasowa Przełęcz, Szpiglasowy Wierch, Morskie Oko

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/07/kalokagatia-na-szlaku-4-palenica.html

 

5)

Hala Kucałowa, Kocia Łapa, Polica, Hala Krupowa

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/09/kalokagatia-na-szlaku-5-sidzina-hala.html

 

6)

Kuźnice, Jaworzynka, Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zielony Staw Gąsienicowy, Psia Trawka, Polana Kopieniec, Dolina Olczyska, Jaszczurówka

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/11/kalokagatia-na-szlaku-6-kuznice.html

 

7)

Żabnica, Hala Boracza, Hala Redykalna, Hala Lipowska, Hala Rysianka, Przełęcz Pawlusia, Romanka, Suchy Groń, Żabnica

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2024/04/kalokagatia-na-szlaku-7-zabnica-hala.html?m=1

 

PS 2 Zapraszamy na nasze konto na Instagramie, gdzie w wyróżnionych relacjach (Góry) można prześledzić nasze górskie podróże.

https://www.instagram.com/kalokagatia.krakow/?igshid=YmMyMTA2M2Y%3D

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tkaniu wspólnoty

Wypełniamy Kwestionariusz Prousta

Zebranie zarządu (22 lutego) – sprawozdanie