Kalokagatia na szlaku (2): Kuźnice, Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zmarzły Staw
Sukces pierwszej wyprawy członków Krakowskiego Klubu Filozoficznego Kalokagatia (wschód słońca na Babiej Górze. Relacja w linku na końcu tekstu) zachęcił nas do planowania kolejnych eskapad. Wspólnie ustaliliśmy, że następnym razem udamy się w Tatry. Wybór padł na Halę Gąsienicową i Czarny Staw Gąsienicowy. Termin był uzależniony od pogody, naszego zdrowia i pokonania pewnych przeszkód organizacyjnych. W sobotę, 15 października wszystkie czynniki zagrały na naszą korzyść i po godzinie 4 rano mogliśmy ruszyć w kierunku Zakopanego, z wcześniejszym przystankiem w Szaflarach.
W wyjeździe udział wzięły cztery osoby: Ola, Sandra, Kuba i Michał. To zbliżony skład do tego babiogórskiego, więc atmosfera była fantastyczna i przyjacielska. Pięknie Wam za nią dziękuję.
Przed godziną 7 zostawiliśmy samochód pod Wielką Krokwią i dziarskim krokiem ruszyliśmy do Kuźnic. Trochę zaskoczyła nas pogoda, było znacznie chłodniej niż w Krakowie, około 5 stopni Celsjusza. Podobna temperatura towarzyszyła nam przez całe wspinanie, na dużej wysokości było nawet jeszcze zimniej. Na szczęście, pomni doświadczeń z Babiej Góry, tym razem pamiętaliśmy o rękawiczkach (niektórzy mieli nawet dwie pary). Przydały się!
Z Kuźnic do Hali Gąsienicowej prowadzą dwa szlaki. My wybraliśmy żółty, przez Jaworzynkę. Na trasie rano było bardzo mało osób, co dodawało uroku naszemu spacerowi. W połowie wędrówki zaczął nam doskwierać silny i lodowaty wiatr, który rzadko ustawał. Przy przełęczach i odkrytych miejscach musieliśmy uważać, by się nie przewrócić.
Po niespełna dwóch godzinach dotarliśmy do pierwszego zaplanowanego celu. Widoki z Hali Gąsienicowej zachwyciły nas bardzo, wszystkie szczyty wydawały się być na wyciągnięcie ręki. Na wielu z nich zalegał śnieg. Nie spodziewaliśmy się jednak wtedy, że niebawem będziemy go czuć pod własnymi stopami 😊
Wędrówka do Czarnego Stawu Gąsienicowego niebieskim szlakiem upłynęła nam szybko. Nad lustrem wody zaczęło się robić przeraźliwie chłodno, tak że nawet najwytrwalsi piechurzy zostali zmuszeni do założenia kurtek. Na potrzeby sesji zdjęciowej jednak pokazaliśmy nasze bluzy z pięknym logiem 😊 Kalokagatia była widoczna, i zwracaliśmy na siebie uwagę 😊 O to też nam chodziło!
Czarny Staw Gąsienicowy leży na wysokości 1624 m n.p.m., i pierwotnie na nim zamierzaliśmy skończyć naszą wspinaczkę tego dnia. Kusiło nas jednak, by pójść wyżej, mieliśmy dość siły, by postawić sobie nowy i ambitny cel.
Dalsza wędrówka zawisła jednak na włosku z powodu nieoczekiwanego i groźnie brzmiącego hałasu. Niestety, wiedzieliśmy, co on oznacza. Gdzieś niedaleko nas zeszła lawina. Chociaż lubimy wyzwania, to jednak wiemy, że nie warto narażać swojego zdrowia i życia. Chcieliśmy szczęśliwie wrócić do domu. Po dyskusji postanowiliśmy, że dojdziemy do odkrytego terenu, gdzie faktycznie mogły nas zasypać kamienie, i tam zdecydujemy, czy dalej kontynuować wędrówkę.
Była to doskonała decyzja, bo sytuacja na szlaku się uspokoiła. Lawina, paradoksalnie, miała swoją pozytywną stronę, gdyż znacznie wzmogła naszą czujność, dlatego, wspinając się nad przepaścią, bardzo uważaliśmy na siebie i bez strat dotarliśmy na pierwszy szczyt. Tam czekała na nas ostatnia kwestia do rozstrzygnięcia.
Przejście do Zmarzłego Stawu jest bardzo wąskie i wymaga pewnych umiejętności technicznych. Dodatkowo, skały na tej wysokości były już śliskie, a upadek skończyłby się niechybną kontuzją. Bardziej obawialiśmy się nawet powrotu, bo jak wiadomo, schodzenie jest dużo bardziej niebezpieczne, a to zapowiadało się ekstremalnie.
Wewnątrz każdego z nas serce toczyło walkę z rozumem. Zmarzły Staw był tak blisko, szkoda było zawracać. Na szczęście, szlak przed południem był pusty, wiec nikomu nie blokowaliśmy drogi w trakcie wspinaczki. Powoli i ostrożnie udało się dostać na górę. W nagrodę czekała na nas niespodzianka 😊
Wkraczając na ostatni odcinek drogi do Zmarzłego Stawu, wydaje się, jakby wkroczyło się do innego świata. Poprzedni został niżej, ukryty za skałami. Nowy gwarantował zupełnie inne wrażenia. Tutaj panowała już zima, a wszędzie zalegał śnieg. Zrobiło się bajkowo 😊
Na skrzyżowaniu, skręciliśmy w stronę żółtego szlaku i po krótkim spacerze znaleźliśmy się nad Zmarzłym Stawem, najwyżej położonym (1788 m n.p.m.) jeziorem w Tatrach. Chociaż jego rozmiary są niewielkie, to usytuowanie wyjątkowo urokliwe. Ośnieżone stoki dodawały kolorytu zdjęciom. Tak samo jak nasze burgundowe bluzy, które odsłoniliśmy, chociaż temperatura spadła do 2 stopni.
Czas najwyższy chyba, w trosce o swoje zdrowie, by w kolejnej kolekcji ubraniowej pomyśleć o kurtkach 😊
Nad Zmarzłym Stawem rozstrzygnęła się też tajemnica lawiny…
Nie chciało się wracać, tak czuliśmy się szczęśliwi. Wzywały nas jednak różne obowiązki. Dzięki małej liczbie turystów wokół Zmarzłego Stawu, można było w spokoju, bez pośpiechu bezpiecznie zejść ze stromej skarpy. Wszystkim nam się udało! Gdy znaleźliśmy się już nad Czarnym Stawem, mogliśmy odetchnąć z ulgą. Najtrudniejsze za nami. Niedługa przerwa w Hali Gąsienicowej (dzikie tłumy; jak dobrze, że wyruszyliśmy skoro świt), i powrót do Kuźnic przez Boczań. Następnie Zakopane, Szaflary (krótkie Zebranie Zarządu) i dom…
Sobotni wyjazd w góry był wspaniały, i nie ma w tym słowie cienia przesady. Zagrało wszystko: cudowne towarzystwo, piękne góry, niezła pogoda, trudne wyzwania, duży wysiłek oraz radość z osiągnięcia wyznaczonych celów.
Kalokagatia powstała głównie po to, by promować filozofię w Polsce. Ale nie tylko. Z każdym spotkaniem i wyprawą coraz wyraźniejsze się staje, że działalność pozafilozoficzna jest równie istotna, wręcz nie do przecenienia dla integracji członków naszego klubu. Na wysokości trudno udawać kogoś innego, a my nawzajem mogliśmy się przekonać, że w trudnych chwilach możemy na siebie liczyć, i jesteśmy dla siebie wsparciem.
W Kalokagatii mamy głowę pełną pomysłów na kolejne wycieczki, ale chcemy pójść dalej. Myślimy teraz o organizacji wyjść na wydarzenia kulturalne. To wszystko jest realne.
Jeżeli podoba Ci się to, co robimy, zachęcamy do dołączenia do nas i aktywniejszego uczestniczenia w życiu Kalokagatii. Nie obiecujemy finansowych zysków, ale gwarantujemy dobre i piękne wspomnienia. Z doświadczenia wiemy, że to coś znacznie ważniejszego.
Razem możemy więcej.
Kontakt: kalokagatia.krakow@gmail.com
Michał
PS W linku poniżej przedstawiamy relację z naszej nocnej wyprawy na Babią Górę
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/08/kalokagatia-na-szlaku-1-babia-gora.html?m=1
PS 2 Zapraszamy na nasze konto na Instagramie, gdzie w wyróżnionych relacjach (Góry) można prześledzić nasze górskie podróże.
https://www.instagram.com/kalokagatia.krakow/?igshid=YmMyMTA2M2Y%3D











Komentarze
Prześlij komentarz