Kalokagatia na szlaku (7): Żabnica, Hala Boracza, Hala Redykalna, Hala Lipowska, Hala Rysianka, Przełęcz Pawlusia, Romanka, Suchy Groń, Żabnica

Upalna w tym roku wiosna oraz tęsknota za górskimi wędrówkami (od ostatniej wspólnej wspinaczki minęło pół roku) skłoniły nas do rozpoczęcia planowania kolejnej wycieczki. Termin wypadł na niedzielę, 7 kwietnia. Tym razem na cel wybraliśmy przejście szlakiem czterech hal w Beskidzie Żywieckim. W wyprawie wzięły udział trzy osoby: Ola, Jakub i Michał. Razem w ciągu niespełna 10 godzin przeszliśmy ponad 20 km. Jak na pierwszy raz w 2024 roku poszło nam chyba całkiem nieźle 😊



Na parkingu w Żabnicy zameldowaliśmy się o godz. 4.40. Po ponad godzinnym marszu wspięliśmy się na Halę Boracza. Droga najpierw prowadzi asfaltem wzdłuż rzeczki, potem wchodzi się już na typowo górski szlak. Na trasie nie spotkaliśmy nikogo. Pusta i opuszczona przez ludzi była też sama hala. Ale nie wszyscy spali, bo głośne dźwięki zaczęły wydawać zwierzęta pasterskie, które prowadziły ożywioną dyskusję na tematy z pewnością filozoficzne 😊

My kilkanaście minut wolnego czasu do wschodu słońca wykorzystaliśmy na zjedzenie śniadania. Znakomity nastrój zapewniamy Sandrze (dziękujemy pięknie), która upiekła specjalnie dla nas przepyszne ciasto.

W momencie, gdy się pojawiliśmy na Hali Boracza, już widniało, ale prawdziwy spektakl miał dopiero się zacząć. Połączenie czerwieni wschodzącego słońca oraz zieleni przyrody zachwyciło nas i było zapowiedzią dobrego i pięknego dnia, który nas czekał. Wróżba sprawdziła się w 100 procentach 😊



Dziarskim krokiem ruszyliśmy dalej. Z Hali Boracza wiedzie szlak (zielony) prosto do Hali Lipowskiej, ale można go urozmaicić, idąc przez Halę Redykalną (czarny szlak i następnie żółty). Było dopiero po godz. 6, więc czasu mieliśmy sporo, jak i ochoty, żeby się porządnie zmęczyć. Wybraliśmy więc dłuższy wariant. I nie żałowaliśmy!

Od Hali Redykalnej wiedzie bowiem trakt, z którego roztacza się wspaniała panorama słowackich Tatr. Pokonując kolejne metry, po prawej stronie mieliśmy cały czas widok na ośnieżone i majestatyczne szczyty.



Szlak jest wyjątkowo atrakcyjny wizualnie, ale także rewelacyjnie nadaje się dla introwertyków, gdyż wczesnym rankiem piechurów można było policzyć na palcach jednej ręki. W dzisiejszych czasach, w górach rzadko można doświadczyć tak błogiego spokoju. Potrzebny też on nam był, by prowadzić filozoficzne spory. Tematy różnorakie. W ciągu całego dnia dyskutowaliśmy nad przyszłością świata, wolnością, propagandą i edukacją. Optymistami nie jesteśmy, ale trzeba robić swoje, i zmieniać rzeczywistość wokół siebie na lepsze.

Ludzi w większej grupie spotkaliśmy dopiero na Hali Lipowskiej pod schroniskiem PTTK. Wylegiwali się na ławkach i huśtawkach, łapiąc promienie słońca. Zrobiliśmy sobie kolejną przerwę na śniadanie (tym razem kromki) oraz – co tu kryć – opalanie się 😊

Z Hali Lipowskiej do Hali Rysianka jest już bardzo blisko, bo po zaledwie kwadransie spaceru, byliśmy na miejscu. Po drodze jednak warto zachować czujność, bowiem na pobliskich łąkach można ujrzeć krokusy. Nie trzeba wcale jechać do Doliny Chochołowskiej, by je podglądać 😊

Na Rysiance ludzi było już sporo, panował tumult. Trudno się dziwić, bo zacny to punkt widokowy na słowackie i polskie Tatry. Wprawne oko wychwyci też Babią Górę. Nic tylko siedzieć i kontemplować dobro i piękno. Przy okazji wolną chwilę wykorzystaliśmy znowu na opalanie się oraz promowanie Kalokagatii, do czego posłużyły nam nasze ulubione bluzy.



Według pierwotnego planu, Hala Rysianka miała być metą naszej wyprawy, i od niej mieliśmy się udać z powrotem na parking do Żabnicy. Dzień był jednak wciąż długi, a my uznaliśmy, że zarówno humory, jak i zdrowie nam dopisują, więc co szkodzi iść dalej.

Po przejrzeniu mapy wybraliśmy żółty szlak do Romanki, która była najwyższym szczytem w okolicy (1366 m n.p.m.). Trasa wiodła początkowo przez Przełęcz Pawlusia, z której roztaczał się kolejny efektowny krajobraz.

Droga do Romanki jest bardzo urozmaicona, lecz miała drobną wadę. Wiodła bowiem przez otwartą przestrzeń, więc byliśmy wystawieni na działanie słońca, które przed południem zaczęło już naprawdę mocno prażyć. Wejście do lasu powinno być wybawieniem, lecz w nim czekały na nas nowe trudności: błoto, które momentami było wszechobecne i nie do przeskoczenia.



Na szczycie leżały za to zwały śniegu, lecz, o dziwo, akurat to zjawisko kłopotliwe nie było. Z Romanki szlakiem niebieskim prowadzi zejście do Żabnicy. Początek nie zapowiadał dalszych atrakcji.

W sumie czekało na nas ponad 7 km przedzierania się przez błotnistą i śliską nawierzchnię oraz pokonanie kilku strumyków oraz przeszkód w postaci zwalonych drzew. Trudności były rekompensowane przez cudowność otaczającego nas lasu. 



Łatwo nie było, lecz bez żadnych upadków i kontuzji dotarliśmy do samochodu. Cali i zdrowi oraz bardzo szczęśliwi wróciliśmy do domu. To była dobra i piękna niedziela, która po raz kolejny udowodniła, że inicjatywa „Kalokagatia na szlaku” to idea, która ma już znak jakości (innymi słowy „firma”). Dziękujemy serdecznie Oli za genialny pomysł i zawsze wzorową organizację wyjazdów.



Wszystkich chętnych zapraszamy do dołączenia do nas (kalokagatia.krakow@gmail.com ).

Michał


PS Poniżej zamieszczamy linki z naszych poprzednich wypraw górskich

1)

Wschód słońca na Babiej Górze

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/08/kalokagatia-na-szlaku-1-babia-gora.html?m=1


2)

Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zmarzły Staw Gąsienicowy

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/10/kalokagatia-na-szlaku-2-kuznice-hala.html


3)

Polana Chochołowska, Grześ

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/05/kalokagatia-na-szlaku-3-polana.html


4)

Palenica Białczańska, Dolina Pięciu Stawów, Szpiglasowa Przełęcz, Szpiglasowy Wierch, Morskie Oko

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/07/kalokagatia-na-szlaku-4-palenica.html


5)

Hala Kucałowa, Kocia Łapa, Polica, Hala Krupowa

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/09/kalokagatia-na-szlaku-5-sidzina-hala.html


6)

Kuźnice, Jaworzynka, Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zielony Staw Gąsienicowy, Psia Trawka, Polana Kopieniec, Dolina Olczyska, Jaszczurówka

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/11/kalokagatia-na-szlaku-6-kuznice.html


PS 2 Zapraszamy na nasze konto na Instagramie, gdzie w wyróżnionych relacjach (Góry) można prześledzić nasze górskie podróże.

https://www.instagram.com/kalokagatia.krakow/?igshid=YmMyMTA2M2Y%3D


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tkaniu wspólnoty

Wypełniamy Kwestionariusz Prousta

Zebranie zarządu (22 lutego) – sprawozdanie