Filozoficznie o filmach (15): "Amelia"
Zapraszamy na filozoficzny dwugłos w sprawie filmu „Amelia”. Michał i Denis patrzą na to dzieło w zupełnie inny, przeciwstawny sposób. Chociaż gatunek „komedii romantycznej” z pewnością nie należy do moich ulubionych, to kilka dzieł z tej kategorii uwielbiam i staram się oglądać możliwie regularnie. Oczywiście, najchętniej wracam do ekranizacji z Audrey Hepburn, ale z przyjemnością zasiadłem też po ćwierć wieku przerwy do obejrzenia kultowego filmu Jeana-Pierre’a Jeuneta. „Amelia” na początku XXI wieku szturmem zdobyła serca miłośników kina na całym świecie. Uznanie krytyków i filmowców zaowocowało licznymi nagrodami oraz pięcioma nominacjami do Oskarów (niestety, bez statuetki). Pozycja opowiada w sumie dosyć niepozorną historię młodej i neurotycznej kobiety, która pracuje w kawiarni w Paryżu. Tytułowa Amelia szuka miłości, jednocześnie starając się uczynić świat lepszym i piękniejszym. Za pomocą często drobnych, lecz zdecydowanych i brawurowych gestów, kreuje rzeczywistość, która prz...