Kalokagatia na szlaku (4): Palenica Białczańska, Dolina Pięciu Stawów, Szpiglasowa Przełęcz, Szpiglasowy Wierch, Morskie Oko
Przy
wymyślaniu idei Krakowskiego Klubu Filozoficznego, chciałem, by nasza
działalność opierała się na dwóch filarach: po pierwsze filozofii, po drugie
przyjaźni pomiędzy jego członkami. Organizacja wypraw górskich w sposób
doskonały łączy oba cele. Olu, dziękujemy Ci pięknie za tę inicjatywę i Twoje zaangażowanie!
To dla nas wielkie szczęście, że możemy regularnie obcować z pięknem przyrody i dobrymi ludźmi wokół. W trakcie naszych wędrówek mamy też wiele czasu, by porozmawiać na tematy filozoficzne, czasem bardzo zaskakujące.
Nie inaczej było w niedzielę. W czwartym wyjeździe z cyklu „Kalokagatia na szlaku” wzięły udział trzy osoby: Natalia, Ola i Michał. Atmosfera była fantastyczna i ciepła jak aura, bowiem temperatura sięgała aż 30 stopni Celsjusza. Upał odczuliśmy na własnej skórze, bowiem do domu wszyscy wróciliśmy opaleni.
Pewną cechą wspólną wszystkich naszych eskapad jest to, że wspinanie chcemy rozpocząć jak najwcześniej. Tym razem już o godz. 2.40 w nocy ruszyliśmy z Krakowa, i jeszcze przed godz. 5 byliśmy w Palenicy Białczańskiej. Dzięki przytomności umysłu Natalii, przypomnieliśmy sobie, że wcześniej należy zarezerwować i opłacić sobie miejsce na parkingu. Będąc już u celu, zaskoczyło nas, jak wiele osób było już, bladym świtem, gotowych do ruszenia w drogę. Miłość do gór w narodzie jest ogromna. Większa niż do snu.
Wczesnym rankiem było dosyć chłodno, dlatego założyliśmy bluzy Kalokagatii. Naszym celem był Szpiglasowy Wierch, do którego można podejść od dwóch stron. My wybraliśmy tę trudniejszą, prowadzącą przez Dolinę Pięciu Stawów.
Wszyscy byliśmy w dobrej formie i zdrowiu, więc jedyną przerwę zaliczyliśmy w schronisku PTTK. Po zorientowaniu się, że jadalnia będzie czynna dopiero od godz. 8, szybko wróciliśmy na szlak, korzystając z tego, że ciągle nie było zbyt wielu piechurów, oraz warunki pozostawały sprzyjające (jeszcze nie było upału).
Widoki w Dolinie Pięciu Stawów są oszałamiające. Góry, jeziora, strumyczki, natura… Wszystko naraz. W zasadzie można byłoby spędzić tam cały dzień i zachwycać się krajobrazami. Ten fragment Polski jest zdecydowanie jednym z najcudowniejszych.
My jednak mieliśmy plany wykraczające poza tylko kontemplację przyrody. Ścieżka do Szpiglasowej Przełęczy długo jest nieskomplikowana, ale od pewnego momentu wiedzie mocno w górę na odsłoniętym terenie. Wspinaczka stała się forsowna, ale robiąc krótkie przerwy na odpoczynek i posiłek, bez większych kłopotów dotarliśmy pod łańcuchy.
Od razu szczerze się przyznam, że mam pewną obawę przed korzystaniem z tej pomocy, i w swojej dotychczasowej przygodzie z górami wybierałem takie cele, które nie wymagały umiejętności obsługi łańcuchów. W momencie, gdy je zauważyłem, serce zabiło mi trochę mocniej. W podjęciu decyzji o tym, czy się wycofać (szczerze przyznam, że brałem to pod uwagę), czy iść dalej, nie pomagał fakt, iż akurat na ostatnim małym odcinku, tuż przed przeszkodą, zalegał śnieg.
Dzięki wsparciu i empatii Oli i Natalii, udało mi się jednak pokonać strach i ruszyłem w górę. Cuda zdziałała w tym momencie adrenalina, bowiem nieskromnie przyznam, że poszło mi nieźle, i nie tamowałem ruchu, tylko możliwie szybko przedostałem się na górę. Zdobywając Szpiglasową Przełęcz, czułem dumę z siebie tak wielką, że w zasadzie już by mi to wystarczyło, ale do Szpiglasowego Wierchu zostało tylko 15 minut drogi, to szkoda byłoby nie wykorzystać okazji.
Szlak na ten szczyt wydaje się niezbyt trudny, chociaż wymaga on koncentracji, by nie popełnić błędu. Panorama rozciągająca się z wierzchołka warta jest jednak każdego poświęcenia. Będąc na wysokości 2172 m n.p.m. łatwiej zrozumieć istotę dobra i piękna.
Na drogę powrotną wybraliśmy szlak do Morskiego Oka. Duża ekspozycja zapewnia zapadające w pamięć widoki, namacalnie bliski stał się legendarny szczyt Mnich. Byliśmy też świadkami interwencji TOPR. Mamy nadzieję, że kontuzjowanemu wspinaczowi nie stało się nic poważnego.
Droga jest długa, ale niewymagająca technicznie. Najtrudniejszy fragment (przynajmniej dla mnie) to około 5-metrowy odcinek z łańcuchami. „Zaprzyjaźnienie” się z nimi trochę mi jeszcze zajmie.
Po dojściu do Morskiego Oka, nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności zatrzymania się i spojrzenia na to wyjątkowe jezioro. Celowo ściągnęliśmy plecaki, by jeszcze bardziej wyeksponować podkoszulki Kalokagatii. Zwracaliśmy na siebie uwagę identycznym strojem, więc dużo ludzi patrzyło na nas. Mamy nadzieję, że zapamiętali naszą nazwę, gdy wrócili do domu i przeszukują teraz Internet, by dowiedzieć się o nas więcej. Popularyzacja filozofii to nasza misja, którą realizujemy w każdym możliwym miejscu.
Ostatni odcinek z Morskiego Oka do Palenicy Białczańskiej jest już prosty, i dla niektórych może monotonny. Nam jednak upłynął szybko. W ciągu całego dnia bardzo dużo dyskutowaliśmy na tematy filozoficzne, ale nie tylko (jeden niech pozostanie tajemnicą uczestników, ale wnioski były niezwykle frapujące). Omówiliśmy zwłaszcza kwestię duchowości, religijności, moralności, budowania miłości do samego siebie. Nawet jak się ze sobą nie zgadzaliśmy, to było to bardzo rozwijające i pobudzające intelektualnie!
Do Krakowa wracaliśmy bardzo szczęśliwi. To była wspaniała i niezapomniana wyprawa, pełna wrażeń i przeżyć. Już teraz planujemy kolejny wyjazd.
Jeżeli chcesz do nas dołączyć, pisz śmiało na adres: kalokagatia.krakow@gmail.com
Michał
PS Poniżej zamieszczamy linki z naszych poprzednich wypraw górskich
1)
Wschód słońca na Babiej Górze
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/08/kalokagatia-na-szlaku-1-babia-gora.html?m=1
2)
Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zmarzły Staw Gąsienicowy
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/10/kalokagatia-na-szlaku-2-kuznice-hala.html
3)
Polana Chochołowska, Grześ
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/05/kalokagatia-na-szlaku-3-polana.html
PS 2 Zapraszamy na nasze konto na Instagramie, gdzie w wyróżnionych relacjach (Góry) można prześledzić nasze górskie podróże.
https://www.instagram.com/kalokagatia.krakow/?igshid=YmMyMTA2M2Y%3D







Komentarze
Prześlij komentarz