Kalokagatia na szlaku (6): Kuźnice, Jaworzynka, Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zielony Staw Gąsienicowy, Psia Trawka, Polana Kopieniec, Dolina Olczyska, Jaszczurówka


Tegoroczna jesień jest wyjątkowo ciepła, więc sezon na zdobywanie górskich szczytów znacznie się przedłużył. Postanowiliśmy skorzystać z okazji, i udać się w sobotę (4 listopada) w Tatry.

Planowanie wyprawy odbywało się spontanicznie. Tak bardzo, że ruszając z Krakowa i Kleczy Górnej o godz. 3 rano, jeszcze nie wiedzieliśmy, dokąd pójdziemy. Decyzję mieliśmy podjąć w Szaflarach, gdzie zameldowaliśmy się w środku nocy w trzyosobowym składzie: Ola, Sandra i Michał. Bardzo obawialiśmy się wiatru, bowiem zaledwie dwa dni wcześniej szalał Halny, dokonując sporych zniszczeń. W sobotę aura była jednak zaskakująco bezwietrzna, dlatego wyjazd w Gorce przełożyliśmy na inny termin, teraz próbując swych sił na trudniejszym szlaku.



Równo o godz. 5 dojechaliśmy do Zakopanego. Zaparkowaliśmy niedaleko Wielkiej Krokwi, skąd długo przed świtem ruszyliśmy do Kuźnic, a stamtąd przez Dolinę Jaworzynki wspięliśmy się na Halę Gąsienicową.

Zaskoczyło nas, że po drodze praktycznie nikogo nie spotkaliśmy, ludzie zaczęli się ujawniać, dopiero gdy byliśmy blisko schroniska. Towarzyszyły nam za to liczne przeszkody, pamiątki po czwartkowej wichurze. Wiele razy musieliśmy omijać zwalone drzewa.



Tuż przed Halą Gąsienicową dało się ujrzeć pierwsze oznaki nadchodzącej zimy. Tu i ówdzie zalegał śnieg, ale była to tylko zapowiedź dalszych przygód.



Wybraliśmy doskonale nam znany trakt do Czarnego Stawu Gąsienicowego. W normalnych warunkach jest to dosyć łatwy szlak, nieco inaczej sprawa się miała teraz. Z każdym zdobywanym metrem wysokości robiło się coraz bardziej biało i niebezpiecznie ślisko.



Tutaj osobista uwaga. Z naszej trójki, ja (Michał) jestem najsłabszy technicznie, i pierwszy raz w życiu byłem tak wysoko w górach (1624 m) w warunkach wczesnozimowych. Pokonywałem tę drogę w październiku ubiegłego roku (nasza druga wycieczka górska – patrz linki na końcu tekstu), i wtedy obyło się bez żadnych problemów. Tym razem jednak, po osiągnięciu celu, zrezygnowałem z dalszej wspinaczki, chociaż chcieliśmy wszyscy zrobić pętlę i przez Karb oraz Zielony Staw Gąsienicowy skierować się z powrotem do Hali Gąsienicowej.

Ola i Sandra miłosiernie i empatycznie zdecydowały się wrócić ze mną, zamiast realizować swoje marzenie. Dziękuję im za taką postawę, i przepraszam!

Czarny Staw Gąsienicowy jest cudem natury, a w śnieżnej otoczce i przy mocno świecącym słońcu prezentował się wręcz bajkowo. Mróz nie stanowił dla nas kłopotu, i do wspólnego zdjęcia ściągnęliśmy kurtki, by wyeksponować nasze logo. Reklamowanie Kalokagatii w zimowych okolicznościach nie jest łatwe, ale zrobiliśmy to z uśmiechem na twarzy.



W drodze powrotnej Ola użyczyła mi raków (dziękuję pięknie!), co okazało się zbawienne dla mojej nadwątlonej psychiki. Chodzenie po śniegu w rakach, a bez raków to są dwie różne rzeczywistości. Dzięki temu mogłem nie tylko dalej kontynuować marsz, ale nawet znowu wspinać się bez zamartwiania, jak bezpiecznie zejdę do schroniska.

Zamiast w dół, wybraliśmy się więc znowu w górę. Na pierwszym rozwidleniu skręciliśmy w lewo, na drugim uczyniliśmy tak samo i obraliśmy azymut na Zielony Staw Gąsienicowy (1672 m). Po drodze przeżyliśmy chwilę grozy, bowiem zobaczyliśmy ślady obecności niedźwiedzi, więc zaczęliśmy hałasować. Nikt nam jednak nie wyszedł na spotkanie 😊



Zielony Staw Gąsienicowy jest bardzo urokliwy, schowany pomiędzy górami. Krajobraz był magiczny, wszystko wokół pokryła warstwa śniegu. Kraina lodu, widziana jednak nie w kinie, ale na żywo.



Tuż przed południem zmieniła się znacznie pogoda, słońce schowało się za chmurami, zrobiło się wyraźnie chłodniej, zaczął prószyć śnieg. Dlatego porzuciliśmy pomysł ataku na Kasprowy Wierch w tych warunkach, i postanowiliśmy pokrążyć po okolicznych dolinkach. Z Murowańca udaliśmy się na długi i niezwykle urozmaicony spacer po miejscach, o których wcześniej prawie nic nie słyszeliśmy. Wyprawa okazała się fantastycznym wyborem, bowiem okazało się, iż blisko Hali Gąsienicowej są ukryte idealne miejsca do niespiesznej wędrówki. I tak przez Psią Trawkę zawędrowaliśmy do Polany Kopieniec i Doliny Olczyskiej. Bardzo polecamy te lokalizacje i z pewnością będziemy chcieli tam wrócić.



Do Zakopanego zeszliśmy w Jaszczurówce, i stamtąd udaliśmy się na parking.

Chociaż z mojej winy nie wszystko udało się zrealizować w sobotę, trzeba przyznać, że był to kolejny znakomity wyjazd w góry. Spędziliśmy w Tatrach na wędrowaniu ponad 11 godzin. Zaczęliśmy przed świtem, skończyliśmy po zachodzie słońca. Oprócz niemałego wysiłku fizycznego, znaleźliśmy czas na kontemplację dobra i piękna przyrody oraz filozoficzne dyskusje na tematy różne, od życia lasu aż po określenie znaczenia sportu dla jednostki.



Jeden temat jednak zdominował nasze górskie obrady. W najbliższą sobotę odbędzie się ważne wydarzenie, w którym będziemy mieli zaszczyt i przyjemność uczestniczyć, i dużo rozmawialiśmy, jak się do niego właściwie przygotować. Staniemy przed wielką szansą na popularyzację filozofii wśród młodzieży. Więcej szczegółów podamy w najbliższym czasie.

Do domu wracaliśmy nieco zmęczeni, ale przede wszystkim bardzo szczęśliwi. Projekt „Kalokagatia na szlaku” ma się doskonale, i w przyszłym roku chcemy się wspinać równie ochoczo. Obecnie będzie nas jednak łatwiej spotkać w kawiarniach, czy domach kultury. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do dołączenia do nas (kalokagatia.krakow@gmail.com ).

Michał

 

PS Poniżej zamieszczamy linki z naszych poprzednich wypraw górskich

1)

Wschód słońca na Babiej Górze

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/08/kalokagatia-na-szlaku-1-babia-gora.html?m=1

 

2)

Hala Gąsienicowa, Czarny Staw Gąsienicowy, Zmarzły Staw Gąsienicowy

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/10/kalokagatia-na-szlaku-2-kuznice-hala.html

 

3)

Polana Chochołowska, Grześ

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/05/kalokagatia-na-szlaku-3-polana.html

 

4)

Palenica Białczańska, Dolina Pięciu Stawów, Szpiglasowa Przełęcz, Szpiglasowy Wierch, Morskie Oko

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/07/kalokagatia-na-szlaku-4-palenica.html

 

5)

Hala Kucałowa, Kocia Łapa, Polica, Hala Krupowa

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/09/kalokagatia-na-szlaku-5-sidzina-hala.html

 

PS 2 Zapraszamy na nasze konto na Instagramie, gdzie w wyróżnionych relacjach (Góry) można prześledzić nasze górskie podróże.

https://www.instagram.com/kalokagatia.krakow/?igshid=YmMyMTA2M2Y%3D

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tkaniu wspólnoty

Wypełniamy Kwestionariusz Prousta

Zebranie zarządu (22 lutego) – sprawozdanie