Kalokagatia na szlaku (3): Polana Chochołowska, Grześ

Trzecia już z kolei wycieczka górska Kalokagatii odbyła się w niedzielę 7 maja. Uczestniczyły w niej dwie osoby: Ola i Sandra, jednak udało się również na sam koniec spotkać z Karoliną i Michałem, którzy, mamy nadzieję, wezmą udział w następnej wyprawie.

Plan był od początku bardzo konkretny, ponieważ spotkałyśmy się już przed godziną 4 rano, aby dojechać do parkingu Siwa Polana u wejścia do Doliny Chochołowskiej na godzinę szóstą i rozpocząć marsz. Podczas dojazdu do Zakopanego nie obyło się bez przygód, GPS bowiem jeszcze się nie dobudził i pomylił drogę, a fotoradar był aż zanadto czujny i wykonał nam pierwsze wspólne zdjęcie.

 

 

Niezrażone jednak niczym, wyruszyłyśmy w drogę o zamierzonym czasie i po niemal dwugodzinnym marszu dotarłyśmy do przepięknej Polany Chochołowskiej. Miałyśmy niesamowite szczęście oglądać poranny spektakl w tej pustej jeszcze dolinie: słońce przebijało wystrzępione szare chmury, oświetlając jasnym nasyconym promieniem hale, zabytkowe pasterskie szałasy i mgły, które jeszcze gdzieniegdzie otulały sosnowe pagórki.

 


To właśnie kocham w górach: idąc tam, z zapasem czasu i zaufania, nie wiem nigdy, jaką niespodziankę zgotuje mi los. Minimalne oczekiwania są częstokroć wynagradzane w dwójnasób przez dynamikę pogody i piękno przyrody.

Nasyciwszy oczy, odpoczęłyśmy chwilę przy pogrążonym jeszcze we śnie schronisku i rozpoczęłyśmy podejście na Grzesia, szczyt o wysokości 1653 m, z którego dalej można udać się na Rakoń i Wołowiec. Podejście to nie należy do najłatwiejszych, natomiast częste piękne widoki i śpiew ptaków umilały nam wysiłek. Mniej więcej w połowie trasy skusiłyśmy się na odbicie innym szlakiem do pobliskiej przełęczy, i ta spontaniczna decyzja okazała się bardzo dobra! Po pięciu minutach naszym oczom ukazała się polanka pełna fioletowych krokusów, chociaż niżej, na Polanie Chochołowskiej zdążyły już przekwitnąć i zarosnąć trawą.

Ola zauważyła ślad niedźwiedzia odciśnięty w błocie, co wzmogło nasz zachwyt, ale i czujność, wróciłyśmy więc na główny szlak. Po pokonaniu jeszcze krótkiego odcinka, założyłyśmy raczki, ponieważ dalsza część trasy była już pokryta twardym starym śniegiem, metrowej gdzieniegdzie grubości. Ostatni fragment drogi, tuż przed szczytem, przebiegał przez niekończące się śnieżne pole, z którego miejscami wystawały zgięte przez wiatr kosodrzewiny. Miejsce to, niewątpliwie ekspozycyjne, było teraz zasnute z obu krawędzi białą jak mleko chmurą, a głucha cisza, wzmagające zmęczenie i brak jakichkolwiek znaków orientacyjnych wywarły na mnie niesamowite, kosmiczne wrażenie. Posiłkując się trzeźwym stwierdzeniem, że przecież w końcu musi być ten szczyt przed nami, wreszcie dotarłyśmy!

 


Widoki, jakie rozpostarły się z wierzchołka, wydawały się wręcz nierealne, ponieważ biegnące szybko szare chmury jak w stopklatkach ukazywały nam zalane słońcem ośnieżone szczyty Jarząbczego Wierchu, Wołowca i pasma Rohaczy, które wybitnością i ostrymi kształtami przypominają szczyty Tatr Wysokich.

 


Naszym planem było dojście na Rakoń i powrót tą samą trasą, po przejściu jednak sporego odcinka postanowiłyśmy zawrócić, ponieważ chmury otuliły gęstą czapą grań i zrozumiałyśmy, że tego dnia w wyższych partiach słońce już się nie przebije.

 


W drodze powrotnej dużo rozmawiałyśmy. Wcześniej miałyśmy okazję pobyć z własnymi myślami, koncentrując się na terenie, trasie i własnych fizycznych możliwościach. Podczas schodzenia była okazja do dyskusji o wydawaniu dzieci na świat, wychowaniu ich w zgodzie z intuicją i pamiętaniu o swoich granicach i odpoczynku. Mówiłyśmy też o planowanych wakacjach i dobrych filmach. Powrót autem do domu obył się bez korków (ostatni dzień majówki), nie możemy się już doczekać kolejnej wyprawy – może w lipcu?

Sandra


PS W linku poniżej przedstawiamy relację z naszej nocnej wyprawy na Babią Górę

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/08/kalokagatia-na-szlaku-1-babia-gora.html?m=1

 

PS 2 W linku poniżej przedstawiamy relację z naszej wyprawy do Czarnego Stawu Gąsienicowego i Zmarzłego Stawu 

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/10/kalokagatia-na-szlaku-2-kuznice-hala.html

 

PS 3 Zapraszamy na nasze konto na Instagramie, gdzie w wyróżnionych relacjach (Góry) można prześledzić nasze górskie podróże.

https://www.instagram.com/kalokagatia.krakow/?igshid=YmMyMTA2M2Y%3D

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tkaniu wspólnoty

Wypełniamy Kwestionariusz Prousta

Zebranie zarządu (22 lutego) – sprawozdanie