Tak dla filozofii w szkole (2)

Drodzy Czytelnicy, poruszyliśmy niedawno bardzo ważną kwestię, jaką jest koncepcja filozofowania z dziećmi oraz wprowadzenia filozofii do szkół (https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/01/tak-dla-filozofii-w-szkole.html ). Obiecaliśmy do tego tematu powrócić, mając nadzieję, że nie stanie się on jednym z tych, które przebrzmią bez echa i zostaną zapomniane :) Już wkrótce odbędzie się spotkanie Kalokagatii w ramach „Spelunki”, na którym będziemy mieć okazję porozmawiać o tym na żywo, lecz tymczasem...

Chciałabym zaprosić do krótkiej refleksji nad tym, dlaczego warto podejmować się dociekań filozoficznych z dziećmi oraz dlaczego dzieci są wręcz stworzone właśnie do tego.



Pragnę zacząć od uświadomienia każdemu, komu pomysł ten wydawać się może szalony i niezrozumiały, że mówiąc o filozofowaniu z dziećmi, nie mam na myśli przeprowadzenia kursu historii filozofii. Nie chodzi tu o wykładanie najmłodszym jakichkolwiek koncepcji i systemów filozoficznych, ani o uczenie na pamięć abstrakcyjnych pojęć.

Chodzi o filozofowanie. O zadawanie pytań i stawianie problemów. O poszukiwanie różnych możliwych odpowiedzi i rozwiązań. O ich wzajemną konfrontację w opartej o szacunek i zrozumienie dyskusji.

Czy dzieci są do tego zdolne?

Jeśli ktoś uważa, że nie, to być może nie miał swoim życiu zbyt wielu okazji do rozmawiania z dziećmi, jak również zapomniał czas, kiedy sam był nieco młodszy.

Dzieci zadają bardzo dużo pytań i są w tym wręcz mistrzami, to oczywiste. Nie jest jednak pewne to, co my, dorośli, z tym powinniśmy zrobić. Często zdarza się, że pytania dzieci (tak, czasami jest ich nieprawdopodobnie dużo) są ignorowane, traktowane mniej więcej tak, jak tło dla tego, co robimy, i co nas interesuje.

Większość pytań dzieci jest dla nas nieciekawa, i nie wymaga analizy i dalszych poszukiwań. My w tym świecie już tak długo żyjemy i znamy go wystarczająco, że nie musimy o nim dyskutować, przecież mamy tyle ważniejszych spraw na głowie: praca, zakupy, sprzątanie domu itd.…

Dziecięca ciekawość świata bywa irytująca, przeszkadza w skupieniu się na obowiązkach, nudzi... Ta bariera oczywistości, która nas dotyka, jest też przypadłością niektórych nauczycieli. Nierzadko wydaje nam się, że pewnych rzeczy zupełnie nie ma sensu dzieciom opowiadać ani tłumaczyć, bo i tak nie zrozumieją. Mówimy im wtedy, że „nauczą się, jak podrosną”.

Czy naprawdę tak musi być?

Moim celem jest przekonanie każdego, kto wątpi w dziecięce zdolności intelektualne, że nie! Głęboko wierzę, iż czasami jedyne, czego potrzeba, to potraktować dziecięce pytania na poważnie, i spróbować rozmawiać z dzieckiem jak z kimś równym sobie.

Cechą dzieci jest nie tylko ciekawość świata, ale też otwartość umysłu. Głowy dzieci są zaskakująco chłonne, Często zdumiewa mnie to jako mamę trójki dzieci, jak również jako nauczycielkę. Można powiedzieć, że zdolności poznawcze dzieci są właściwie nieograniczone. Brakuje barier, jakie są właściwe dorosłym osobom: bariery oczywistości, przyzwyczajenia czy znudzenia. Biorąc pod uwagę to wszystko, zobaczyć można wyraźnie, że nie ma żadnych powodów, by rezygnować z podejmowania filozoficznych dyskusji właśnie z dziećmi. Spróbowawszy tego, szybko można się przekonać, iż nie tylko doskonale im to wychodzi, ale również daje im wiele radości. Umożliwienie im wypowiedzenia i uporządkowania gotujących się w głowach myśli okazuje się być dla nich wspaniałym prezentem, a my dorośli możemy z tego czerpać więcej, niż można byłoby przypuszczać.

W moim przekonaniu, dzieci po prostu są filozofami z natury. Zadają wiele pytań, dlatego że wynika to z ich pierwotnej potrzeby zaspokojenia ciekawości i zrozumienia świata, której spełnienie ostatecznie prowadzi ich właśnie do szczęścia.

Pragnienie dobrego zorientowania się w rzeczywistości można oczywiście odnieść do jeszcze głębszych poziomów człowieczeństwa (na przykład potrzeby przewidywalności i zapewnienia sobie bezpieczeństwa), ale nie trzeba sięgać aż tak daleko, wystarczy pamiętać, że dzieci chcą rozmawiać o tym, co dotyczy ich bycia i funkcjonowania w społeczeństwie, ich miejsca w przyrodzie, ich drogi oraz celu, ich wyborów oraz dylematów moralnych.

Wysunęłam w tym miejscu argument, że filozofowanie z dziećmi może je uszczęśliwiać jako odpowiedź na pytanie o cel zajmowania się tym, jednak muszę mocno podkreślić, że jest to jedynie jeden z wielu argumentów. Inne odnoszą się do kwestii rozwoju intelektualnego, społecznego i emocjonalnego młodych osób i mam nadzieje, iż nie trzeba nikogo przekonywać o zaletach treningu umysłowego, jakim jest czynność wspólnego filozofowania 😊

W Kalokagatii bardzo wierzymy w propagowaną tutaj ideę, i mamy nadzieję, że jeszcze wiele razy będziemy mieć okazję rozmawiać o niej tak ze sobą (już na najbliższym spotkaniu) jak i z Wami. Zachęcamy więc do zostawiania komentarzy! Z przyjemnością odpowiemy na wszystkie 😊

Ola

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tkaniu wspólnoty

Wypełniamy Kwestionariusz Prousta

Zebranie zarządu (22 lutego) – sprawozdanie