Czym jest życie
Inspiracją do kolejnego tekstu była znaleziona w Internecie notka rozesłana na grupowym czacie przez Sandrę, w której kolejni filozofowie i twórcy odpowiadają na pytanie, czym według nich jest życie. Tak bardzo nas wszystkich zainteresowało to zagadnienie, że postanowiliśmy podzielić się znaleziskiem na naszym blogu. Jednak chcieliśmy to zrobić po swojemu. Dlatego opinie autorytetów stanowią dla nas tylko punkt wyjścia do przedstawienia własnych odpowiedzi. Zaprosiliśmy do tego filozoficznego wyzwania także naszych przyjaciół, by zmierzyli się z tym ponadczasowym i multidyscyplinarnym problemem. Dziękujemy im pięknie za ich cenny głos.
Czym jest życie?
Bernadeta: Myślę, że życie jest darem. Dzięki temu mamy sposobność poznawać ludzi i miejsca, które nas kształtują.
Marzena: Życie to nieustanna walka – o szczęście, miłość, zdrowie i spokój. To ring, na którym ścierają się skrajne emocje, wystawiane na próbę w grze o najwyższą stawkę. Czasem wygraną jest harmonia, a czasem porażka smakuje goryczą samotności i depresji. Każdy cios to lekcja. Każdy upadek to wybór: podnieść się, czy pozostać w cieniu własnych lęków.
Ola: Życie to trwanie do końca, czyli do zamknięcia opowieści o człowieku. To tworzenie jego historii i śladów, które zostawia. Każdy ma znaczenie dla świata i współtworzy ten świat.
Gdy malarz wykonuje ostatnie pociągnięcie pędzlem po płótnie, jego obraz jest pełny. Sam malarz staje się pełny, dopiero jak umiera.
Sandra: W jednym z moich ulubionych seriali „The Big Bang Theory” („Teoria wielkiego podrywu”) Penny zadaje Amy typowe, zdawkowe pytanie: „Jak tam życie?”. Amy odpowiada z właściwym sobie bezlitosnym naukowym podejściem: „Tak jak wszystkich innych. Podlegam entropii, rozkładowi i ostatecznej śmierci. Dziękuję za pytanie” („ – How’s life? – Like everybody else's: subject to entropy, decay, and eventual death. Thank you for asking”). No właśnie.
Uderzająca szczerość i realizm tej odpowiedzi nie podlegają dyskusji. Nie postrzegamy jednak raczej naszego życia w ten sposób na co dzień – życie przecież jest czymś zdecydowanie więcej… W ogóle rzadko, zdaje się, dopada nas chwila refleksji nad tym, czym jest (nasze) życie – właściwie są to momenty unikatowe i egzotyczne w rutynowym zazwyczaj pędzie, będące przystaniami bądź to wymuszonymi przez życiowe zakręty, bądź błyskawicami zdziwienia i wglądu z nowej perspektywy.
Życie jest czymś więcej, to rzecz pewna, wszak mamy tylko jedno swoje, z nieznaną datą przydatności do użycia, z niezliczoną i nieznaną liczbą składników. Ma różne smaki i konsystencje, i w ogóle to potrafi się czasem popsuć, choć o gustach się nie dyskutuje.
Moje patrzenie na życie się zmienia – kiedy byłam dzieckiem, widziałam je w czarno-białych kolorach z jasnym podziałem na dobro i zło. Obchodziło się ze mną względnie łagodnie, choć, jak każdy brzdąc, z właściwą mu omnipotencją, miałam chwile chwały i zwycięstwa, jak i kratery rozpaczy i opuszczenia. Lata nastoletnie przycisnęły mnie z burzą i naporem, pytając skąd zło i mamiąc istnieniem ideałów, które, jak się parę lat później okazało, łatwo znajdujemy w filmach i książkach (nie tylko objawionych) , a trochę trudniej w prawdziwym życiu.
Dzisiaj, przeżywszy już lat kilkadziesiąt, patrzę na życie z dużym spokojem, co w ogóle samo w sobie jest i darem, i po części efektem pracy. Pracy, która trochę weszła mi w nawyk. Mianowicie, przyglądam się sobie: codziennie, w ekskluzywnej i wypracowanej chwili ciszy, która jest po to, aby złożyć samej sobie raport o stanie siebie samej, z uwzględnieniem wszystkich zasobów, deficytów planów i sprzyjających, bądź nie zbiegów okoliczności, których to wypadkową jest mój dzisiejszy dobrostan lub jego brak. Przy czym dobrostan to nie muszą być od razu fajerwerki, co to to nie. To się zdarza rzadko, podobnie jak momenty cierpienia. Na szczęście. Dobry bilans to taki z planem na zmory, z nadzieją na lepsze.
Jakkolwiek skromnie i minimalistycznie to brzmi, dla mnie to sposób na maksymalne korzystanie z danego mi czasu. Na nadawanie mu maksymalnego sensu (sensów) w obliczu braku lub nieznajomości obiektywnego sensu, zapisanego przez osobowy lub bezosobowy los. W moim odczuciu życie to jak wygrana na loterii. Wszak to że akurat istnieję, w takim a nie innym kształcie, dziś a nie w czasach inkwizycji (i polowania na czarownice), tutaj a nie w Afganistanie, i w takim świetnym stanie zdrowia, jest już fantastycznym i trudnym do uwierzenia cudownym efektem miliona czynników. Wolność, która jest wpisana w moje istnienie, kocham i nienawidzę jednocześnie – nie ma ani jednej sekundy w moim życiu, która nie byłaby potencjałem decyzji i ich konsekwencji, czy to dobrych czy złych.
Dlatego też, co za tym idzie, mam unikalną, na skalę samej siebie, możliwość tworzenia swojego życia i stawania się sobą codziennie. Mam również możliwość nadawania znaczeń – co mi się najbardziej podoba ostatnimi laty, bo wzrastając w świecie dogmatów, zaskakująco łatwo zapomnieć, że te wszystkie znaczenia zastajemy nadane przez kogoś innego, przemyślane i sformułowane przez mniej lub bardziej mądre głowy. Moje życie to niepowtarzalna szansa na kwestionowanie znaczeń, przemyślenie ich i przepuszczanie przez filtry swoich doświadczeń – myślę, że tylko w ten sposób mogę stwarzać życie, które jest moje, nie zaś będące franczyzą tego czy innego systemu.
Zawijając do brzegu (miał być to wszakże tekst krótki, nie męczący czytelnika zanadto zawiłym wywodem) owo, chcąc nie chcąc, egzystencjalne podejście jest mi dzisiaj najbliższe. Nie wykluczam jednak zmiany, ba… nawet ciekawa jestem ogromnie, czy meandry mego losu nie przyczynią się wkrótce do zmiany tej optyki. Zmienia się bowiem wszystko dookoła, i my sami codziennie. Pozostaję więc na tej małej łódce z moim codziennym cichym one-to-one i z maleńką nadzieją na lepsze.
Weronika: Najbardziej przekonują mnie odpowiedzi Sokratesa i Steve’a Jobsa. Wydaje mi się, że jest to głównie spowodowane tym, że zostałam wychowana od samego początku w wierze katolickiej. W związku z tym, naturalnym celem życia jest dążenie do życia wiecznego. Stając przed kolejnymi decyzjami do podjęcia, nie mamy pewności, co nas czeka później, a rolą intuicji jest właśnie to, by pomóc nam właściwie wybrać i postępować zgodnie z sumieniem, zdając tym samym ten egzamin z cnoty, mądrości i prawdy.
I tu przechodzimy płynnie do Sokratesa, bo na początku nie zwróciłam na to uwagi, ale po tym jak kilka razy przeczytałam jego odpowiedź, to uznałam, że z tym również się utożsamiam. Ponieważ życie bez analizy wydaje mi się puste, kroczylibyśmy jak takie głupie baranki przed siebie bez wglądu na inne rzeczy. Nasza wolna wola właśnie uwidacznia się w tej możliwości analizy, i na tym, według mnie polega istota życia. Dodatkowo, pielęgnowanie cnoty, mądrości i prawdy wspiera nas w prowadzeniu życia zgodnego z przykazaniami, no i też ułatwia nam zjednywanie sobie ludzi, którzy pomagają nam przejść przez to życie.
Denis: Życie to proces. Wszyscy jesteśmy uczestnikami procesu przeżywania życia – każdy z osobna, a jednocześnie wszyscy razem, w tej samej przestrzeni i czasie. Pewnego dnia ten proces zaczyna się dla każdego z nas, i prędzej czy później się kończy. Niezależnie od tego, czy ktoś wyznaczy sobie jakiś cel lub sens istnienia, albo w ogóle przez całe życie nie będzie się nad tym zastanawiał, i tak pozostaje uczestnikiem tego procesu. To jest coś fundamentalnego i wspólnego dla wszystkich ludzi na tym świecie, co nie zależy od miejsca urodzenia, płci, narodowości, cech fizycznych i umysłowych, religii, wykształcenia ani innych właściwości.
Proces przeżywania życia można porównać do ruchu drogowego – wsiadając za kierownicę swojego samochodu, człowiek staje się uczestnikiem ruchu drogowego. Każdy ma swoją formę i treść, swój sposób jazdy, swoją własną trasę, którą częściowo wybieramy sami, oraz zdolność radzenia sobie z przeszkodami na drodze. Czasami przed nami otwiera się nowy szlak z niesamowitymi krajobrazami, po którym pędzimy, czerpiąc ogromną przyjemność i nie napotykając żadnych ograniczeń na drodze, a czasami, niestety, stajemy się zakładnikami nieprzewidzianych sytuacji, tracimy godziny życia, utknięci w bezsensownych korkach, a ktoś nawet nagle kończy swój proces ruchu z powodu głupiego i nieodpowiedzialnego sposobu przeżywania życia otaczających nas uczestników. Narodzony kiedyś w tym świecie, każdy człowiek trafia w chaos ruchu i interakcji wszystkich uczestników procesu przeżywania życia.
Grzegorz: Życie to dar.
Życie to przedziwny dar
jest trochę jak bigosu gar
gdy się kończy, pojawia się żal
ale nadzieja każe patrzeć w dal
Otrzymaliśmy wielki skarb
i chociaż skończymy jak karp
i każdemu z nas wyrośnie garb
nadzieja, wiara i miłość nakazują, by nie wnosić skarg.
Kamil: Najbliższa mi jest odpowiedź Rousseau: „To wolność w naturze. Życie jest najbardziej autentyczne, gdy wracamy do naszego naturalnego stanu, wolnego od społecznego zepsucia”. Konsumpcjonizm, hedonizm, egoizm to niestety coraz częściej słowa pasujące do współczesnego społeczeństwa. Zatracamy się w pogoni za pieniędzmi, za które pragniemy kupić szczęśliwe życie. Oddalamy się od naszych korzeni, od natury, uważając ją za zbędną, wręcz przeszkadzającą w naszym rozwoju. Pędzimy naprzód jak rozpędzony pociąg, bez hamulców. Przepaść widać już na horyzoncie…
Michał: Odpowiedzi szukałbym w pytaniu o człowieczeństwo, no bo jak głosił Kartezjusz, we wszystko mogę zwątpić, ale nie w to, że myślę, i konkludując, że jestem (człowiekiem). Jak już kiedyś tłumaczyłem w innym tekście (https://trwoga.blogspot.com/2017/12/o-trwodze.html ), esencją mojej egzystencji jest trwoga, którą sam definiuję jako poczucie nieustającego lęku przed czymś nieokreślonym, niekonkretnym. Życie byłoby więc dla mnie próbą ujarzmienia trwogi, zapanowania nad nią (ale nie pokonania jej, bo to niemożliwe).
Jak to zrobić? Według mnie, najlepiej nadając swojemu życiu jakiś sens. Im dłużej żyję, tym jestem bardziej przekonany, iż najpewniej znaleźć go można w dobru i pięknie.
Święty Augustyn perorował, że dopóki walczysz, zwyciężasz. Ja mówię, że dopóki poszukujesz (pragniesz) dobra i piękna, żyjesz (przynajmniej duchowo i intelektualnie).
Dlatego wszystkim czytelnikom naszego bloga życzę dużo dobra i piękna, które, jak się okazuje, są po prostu niezbędne.
Czym jest życie dla innych? (tekst znaleziony w Internecie, autor opracowania nieznany)
Dostoevsky: It's hell.
To Dostoevsky, life was a battle with the darkest parts of the human soul—a crucible of suffering where we confront our deepest fears and desires.
Socrates: It's a test.
Life is the ultimate examination of virtue, wisdom, and truth. For Socrates, an unexamined life is not worth living.
Aristotle: It's the mind.
Life is the pursuit of knowledge and reason—a journey to understand the world through logic, ethics, and metaphysics.
Nietzsche: It's power.
Life is the will to power—a striving for self-overcoming and mastery of circumstances, rejecting complacency and embracing growth.
Freud: It's death.
Freud saw life as a tension between the life instinct (Eros) and the death instinct (Thanatos)—a constant drive toward creation and destruction.
Marx: It's the idea.
For Marx, life is shaped by material conditions and the ideologies that arise from them—a struggle to create a world of equality and justice.
Picasso: It's art.
Life is creation—a canvas for painting our passions, emotions, and dreams, shaped by imagination and expression.
Gandhi: It's love.
Gandhi believed life is rooted in nonviolence, compassion, and universal love—a journey toward peace and selfless service.
Schopenhauer: It's suffering.
For Schopenhauer, life is ceaseless striving that inevitably leads to pain and dissatisfaction, tempered only by moments of beauty and art.
Bertrand Russell: It's competition.
Life is shaped by human desires and ambitions—a balancing act between self-interest and collective progress.
Steve Jobs: It's faith.
Life is trusting the process—taking risks and following intuition, even when the road ahead is unclear.
Einstein: It's knowledge.
Einstein saw life as a quest to understand the universe's mysteries, driven by curiosity and awe.
Stephen Hawking: It's hope.
Life is perseverance in the face of adversity—a belief in the future and the power of human ingenuity.
Kafka: It's just the beginning.
Life is surreal and enigmatic, often absurd, yet always opening doors to transformation and possibility.
Camus: It's rebellion.
Life is finding meaning in a meaningless universe, defying absurdity with courage and passion.
Thoreau: It's simplicity.
Life is stripping away the unnecessary—embracing nature and living deliberately.
Rumi: It's a dance.
Life is a spiritual journey—a rhythm of love and divine connection woven into every moment.
Kierkegaard: It's a leap of faith.
Life requires embracing uncertainty and taking bold steps grounded in belief and authenticity.
Epicurus: It's pleasure.Life is about maximizing simple, lasting pleasures while minimizing unnecessary pain.
Laozi: It's harmony.
Life flows like water—effortless and aligned with the natural order of the universe.
Confucius: It's virtue.
Life is fulfilling roles with integrity, respect, and commitment to community and family.
Carl Jung: It's individuation.
Life is integrating the conscious and unconscious—becoming whole and authentic.
Alan Watts: It's a game.
Life is to be experienced and played with wonder—not taken too seriously.
Victor Frankl: It's meaning.
Life is finding purpose, even in the most difficult circumstances, through love and service.
Simone de Beauvoir: It's freedom.
Life is the power to define yourself and reject roles imposed by society.
Heraclitus: It's change.
Life is constant flux—a river we step into once before it flows anew.
Hegel: It's progress.
Life is a dialectical process, advancing through contradiction and resolution toward greater understanding.
Hobbes: It's survival.
Life in its natural state is "nasty, brutish, and short," requiring systems to maintain order.
Rousseau: It's freedom in nature.
Life is most authentic when we return to our natural state, free from societal corruption.
Marcus Aurelius: It's acceptance.
Life is embracing the present moment with stoic resolve, guided by reason and virtue.
Seneca: It's preparation for death.
Life is not about its length but its quality—teaching us to live well and let go gracefully.

Komentarze
Prześlij komentarz