Cisza, w której słyszysz siebie. O zaufaniu, które rodzi się w głowie
„Nigdy nie wiesz, jak silny jesteś, dopóki siła nie stanie się jedynym wyborem” – powiedział w jednym ze swoich wywiadów Bob Marley. Możemy się z tym zgadzać lub nie, ale słowa te przypominają mi o czymś fundamentalnym: siła, którą w sobie mamy, opiera się na najgłębszym zaufaniu – tym skierowanym do nas samych. Bez tego fundamentu każdy nasz krok przypominałby spacer po kruchym lodzie. Zaufanie do siebie to cichy, niewidoczny bohater naszego codziennego życia, a jednocześnie podstawa, na której budujemy każdą decyzję i relację, a co za tym idzie nasze życie, i to jak ono wygląda tu i teraz, w obecnym wymiarze.
Niestety bardzo często zaufanie do samego siebie bywa przez nas lekceważone, traktowane jako mniej ważne od wiary w innych ludzi. To właśnie często w relacjach z innymi poszukujemy potwierdzenia własnej wartości, oczekujemy, że zaufanie od zewnątrz nas wzmocni. To jednak mylna droga. Wszystko zaczyna się od nas samych. Jak mamy ufać drugiemu człowiekowi, jeśli sami nie wierzymy we własną intuicję, decyzje czy zdolność do rozstrzygania własnych spraw? „Jeśli nie ufasz sobie, żadna ilość zaufania ze strony innych nie wystarczy”, pisał swego czasu amerykański filozof Ralph Waldo Emerson.
Spójność jako klucz do wewnętrznej harmonii
Słynny psycholog Carl Rogers wygłosił kiedyś takie oto zdanie: „To, kim jestem, wystarcza, jeśli będę tym całkowicie”. W tej pozornej prostocie tkwi prawda o spójności między myślą a działaniem. Zaufanie do siebie jest efektem wewnętrznej jedności: kiedy nasze decyzje z jednej strony nie wykluczają naszych wartości, a same wybory wynikają z autentyczności. Bez tej harmonii w głowie pojawia się kakofonia wątpliwości, a krok naprzód, który tak czy inaczej stawiamy, zamienia się w ucieczkę – od życia i wyzwań, jakie stawia przed nami niemalże każdy dzień.
Przykładem tej spójności może być najprostszy akt codziennej szczerości wobec siebie. Jeśli odczuwasz zmęczenie, zamiast zmuszać się do niekończącej się aktywności, przyznaj przed sobą: „Potrzebuję odpoczynku”. Gdy robisz rzeczy w zgodzie z własnymi potrzebami, wzmacniasz głos własnej intuicji. W takich drobiazgach rodzi się wielka wewnętrzna harmonia.
Budowanie tego zaufania nie jest darem niebios. To umiejętność, którą w pierwszych latach mają obowiązek pomóc nam wykształcić rodzice, poprzez użyczanie nam swojego własnego zaufania i umożliwiając nam od najmłodszych lat branie odpowiedzialności za nasze małe dziecięce wybory. Jako dojrzali ludzie z kolei możemy trenować tę umiejętność przez nic innego jak tylko poprzez drobne, codzienne decyzje. Ważne jest, by zacząć od małych kroków: wyboru tego, co zjemy na śniadanie, decyzji, czy dzisiaj wyjdziemy na spacer, czy nie, czy wybierzemy lody o smaku waniliowym czy śmietankowym. Fundamentem tego treningu w odniesieniu do małych rzeczy jest czas i stanowczość. Chodzi o to, by nie przeciągać tego procesu w „nieskończoność”. To właśnie te drobne decyzje i drobne gesty są absolutną bazą zaufania do siebie. Każde „tak” lub „nie”, które podejmujemy świadomie, wzmacnia nasze poczucie, że jesteśmy w pełni odpowiedzialni za swoje życie. Jak pisał Benjamin Franklin: „Najmniejsze czynności, wykonywane z sercem i przekonaniem, budują wielkie nawyki”.
Decyzja jako akt odwagi
„Nie ma niewielkich decyzji, ponieważ każda otwiera inną drogę”, twierdzi w jednym ze swoich zdań Paulo Coelho. Odwlekanie decyzji jest czymś, co niszczy nasze zaufanie do siebie i generuje strach. Brak decyzji to nic innego jak odmowa sobie prawa do kierowania własnym losem. Z czasem rosnący stos niepodjętych wyborów przeradza się w uczucie bezradności i zwątpienia. Tymczasem nie chodzi o podejmowanie decyzji absolutnie trafnych, lecz takich, które będą prawdziwe dla nas w danej chwili.
Odważna decyzja, nawet zakończona porażką, daje więcej niż bierność. Każde podjęcie ryzyka uczy, jak ufać sobie bardziej. Czasem wystarczy spojrzeć w lustro i powiedzieć: „Zrobiłem to najlepiej, jak potrafiłem. Na tamten moment to było wystarczające”. Tak buduje się niewzruszoną wiarę we własne siły.
Pomyłki, które ciągle nam się zdarzają, są najlepszym dowodem na to, że ktoś w ogóle próbował. W każdej decyzji, nawet tej, która nie zakończy się sukcesem, tkwi ziarenko nowego doświadczenia i odwagi. Nie warto obawiać się porażek, warto uczyć się wyciągać z nich lekcje.
Zaczynaj od prostych rzeczy
Zaufanie do siebie to jak trening mięśni – im więcej nad nim pracujemy, tym staje się silniejsze. Nie oczekujmy natychmiastowego rezultatu w żaden magiczny sposób. Zacznijmy od najprostszych spraw. Może to być decyzja, czy dzisiaj włączymy ulubioną muzykę podczas śniadania, czy przejmiemy inicjatywę w rozmowie, która do tej pory nas onieśmielała lub zakupimy bilet na podróż, w którą pragniemy pojechać. Każda mała decyzja to kolejny akt tworzenia fundamentów. I z każdym z nich będzie ci łatwiej zaufać samemu sobie w kwestiach, które wydawały się poza twoim zasięgiem.
David Foster Wallace zauważył kiedyś: „Prawdziwa wolność wymaga codziennej troski o wybory, które podejmujesz”. Dlatego warto traktować codzienne decyzje jako niepozorne, ale fundamentalne cegiełki wolności.
Zaufanie – najważniejszy sojusznik
Zaufanie do samego siebie to nic innego jak przyjacielska rozmowa z własnym ja. Nie musisz być nieomylny, by sobą kierować. Wystarczy szczerość i odwaga. Bez tego każda relacja, którą budujemy – z bliskimi, ze światem – będzie osadzona na niepewnych fundamentach. Fundament ten budujesz każdym świadomym wyborem. „Człowiek może znieść niemal każde „coś”, jeśli ma dostatecznie silne „dlaczego””, powiedział swego czasu austriacki psychiatra i psychoterapeuta Viktor Frankl. Zatem odkryj swoje „dlaczego” i bądź wierny samemu sobie – to najlepszy akt zaufania, jakim możesz obdarzyć własne życie.
Nieważne kim jesteś, co robisz, gdzie pracujesz, czy jesteś bogaty czy biedny, czy wysoki czy niski, chudy czy gruby, zaufanie do siebie to codzienna praca, ale i najpiękniejszy dar, jaki możemy sami sobie ofiarować. Nie oczekuj doskonałości, lecz autentyczności i miej z tyłu głowy to jakże proste ale jednocześnie prawdziwe zdanie Oscara Wilde’a: „Bądź sobą; wszyscy inni są już zajęci”. Wiedz, że to czego potrzebujesz, jest już tak naprawdę w tobie. Musisz tylko nauczyć się ufać, że potrafisz z tego korzystać.
Marcin



Komentarze
Prześlij komentarz