O zamieszkach we Francji słów kilka


Ostatnio dużo mówiło się o zamieszkach w Paryżu i na jego przedmieściach. Z dosyć jednostkowego wydarzenia wyciąga się wiele wniosków. Najczęściej głosi się krytykę tolerancyjnej polityki migracyjnej w Unii Europejskiej oraz multikulturowego i wieloetnicznego społeczeństwa. Nawet liberalni (?) politycy przestrzegają przed otwieraniem granic. Ci radykalniejsi głoszą tezy o upadku Zachodu.




W ubiegłym miesiącu spędziłem tydzień w północnej Francji. Zwiedzałem Paryż, ale nie tylko. Interesująca była zwłaszcza wizyta w Creil (w linii prostej – ok. 50 km na północ od stolicy), gdzie akurat odbywała się impreza z okazji rozpoczęcia wakacji. Dawno nie widziałem tylu Muzułmanów w jednym miejscu. Islamska młodzież, którą dzięki strojom (na przykład hidżaby) łatwo było rozpoznać i odróżnić, stanowiła większość wśród bawiących się i krążących po mieście. Chociaż widok ten mnie zaskoczył, to czułem się bezpiecznie. Potraktowałem całość jako frapujące doświadczenie, w duchu Houllebecq’owskim.

Do Polski wróciłem 25 czerwca, czyli dwa dni przed zastrzeleniem nastolatka w Nanterre (patrz: https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2023-06-28/francja-zamieszki-po-smierci-17-latka-zastrzelonego-przez-policjanta/ ). Ciąg dalszy znamy z komunikatów medialnych i obrazów telewizyjnych. Gwałtowne protesty opanowały cały kraj. Niszczono mienie publiczne i prywatne, podpalano samochody, w starciach zostało rannych wiele osób. Na ulice musiało wyjść kilkadziesiąt tysięcy policjantów, by strzec porządku.

Jako człowiek, który dosyć dużo i często podróżuje (w tym roku wyjdzie mi co najmniej dwa miesiące poza granicami Polski), i którego siostra od 9 lat żyje w Hiszpanii (tam gdzie mieszka, pracuje wielu emigrantów, zwłaszcza z Afryki), chciałbym podzielić się swoimi refleksjami.

***

Francuskie miasta i miasteczka są niezwykle urokliwe, styl życia przyciąga. To cudowne miejsca, które wręcz emanują wdziękiem. Na pewno wspaniale zwiedza się ten kraj, ale domyślam się też, iż świetnie się w nim żyje. Pod jednym tylko warunkiem: trzeba mieć pieniądze.

W sposób dobitny przekonałem się o tym, spacerując alejami i bulwarami Paryża. Gdziekolwiek się nie ruszyłem, kawiarnie, restauracje, piekarnie pełne były ludzi. Wszyscy ubrani elegancko, z klasą. Wytworne otoczenie wymagało takiej samej oprawy.

Na trawniku pod Wieżą Eiffla, azjatyccy handlarze sprzedawali nie tylko wodę, ale także wino i szampan! Nawet nie pijąc, można zostać odurzonym atmosferą wiecznego świętowania, cieszenia się życiem, bez zważania na ceny.

***

Moje doświadczenia podróżnicze, a zwłaszcza obserwacje hiszpańskie, wskazują, że koegzystencja pomiędzy, nazwijmy to, „tubylcami’ a emigrantami jest możliwa, a nawet bardzo prawdopodobna i korzystna dla obu stron. Zwiedzając kolejne zachodnie kraje, byłbym daleki od nazywania je upadłymi, będących w stanie rozkładu. Ciągle mogą stanowić dla Polski źródło inspiracji oraz zazdrości.

Odrzucając więc kulturową i etniczną przyczynę zamieszek (najprostsze odpowiedzi nie zawsze są najbardziej trafne), zostaje mi tylko warstwa ekonomiczna jako racjonalna przesłanka wydarzeń paryskich i francuskich.

W trakcie wakacji, staram się nie oszczędzać, lecz zamawiając wodę w przytulnej knajpce na wzgórzu Montmartre za 6 Euro, nie sposób się nie zastanowić nad sprawiedliwością i egalitaryzmem we współczesnym świecie, gdzie nieliczni posiadają bardzo dużo, a liczni nie mają nic. W Paryżu te nierówności są widoczne gołym okiem.

Dla mnie, jako turysty, było to doświadczenie dojmujące, chociaż stać mnie na te i inne ekstrawagancje. Dla kogoś jednak, kto tam mieszka na stałe, i jednocześnie jest pozbawiony zasobów finansowych, takie codzienne zderzanie się z niewyobrażalnym wręcz bogactwem musi być frustrujące. Przypomina to opowieści o lizaniu lizaka przez szybę.

Nie zgadzam się z prymitywnym dosyć poglądem o tym, że bieda jest konsekwencją lenistwa. Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów na świecie (patrz: https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-zapracowany-jak-polak-jak-wypadamy-na-tle-innych-narodow,nId,6216516 ), a jakoś nie przekłada się to na wskaźniki zamożności społeczeństwa.

Podobnie jest w skali mikro. Jedną z najciężej pracujących osób, które znam, jest czarnoskóra Pani, sprzątająca blok, gdzie mieszka moja Siostra. Z pewnością nie jest bogata, lecz za to niezwykle sympatyczna, a dodatkowo świetnie wychowuje swoje dzieci.

Życie różnie się układa, i, niestety, na jego starcie szanse rozkładają się nierównomiernie. Nie tylko mowa o tym, co dostajemy, ale także jakie perspektywy rysują się przed nami. Ciągle migranci borykają się z mniej lub bardziej utajonym rasizmem (patrz: https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1528914%2Cszokujace-statystyki-dotyczace-rasizmu-we-francji-dyskryminacji-doswiadcza ), który znacznie zmniejsza ich szansę na karierę w wielu zawodach. Wolne od tego pozostają w zasadzie dwie branże: sport i sztuka, dlatego takimi bohaterami masowej wyobraźni byli/są Zinedine Zidane, Karim Benzema, czy Omar Sy.

Bieda, beznadzieja, osamotnienie to codzienność wielu młodych ludzi na blokowiskach przedmieść dużych francuskich miast. Zastrzelenie 17-latka w Nanterre to katalizator, ale wybuch gniewu spowodowało, według mnie, coś innego – poczucie niesprawiedliwości, na którą nie można się zgodzić.

***

Ideałami Rewolucji Francuskiej były wolność, równość, braterstwo. One cały czas funkcjonują w społeczeństwie, ale coraz bardziej jako puste pojęcia bez treści, stając się w ten sposób swoimi karykaturami.

Możemy, oczywiście, każde zamieszki potraktować jako akty indywidualnego wandalizmu, i uznać je za niczym nieuzasadnioną przemoc, która mąci nasz święty spokój.

Ale można też przynajmniej starać się zrozumieć protestujących, wykorzystać te gwałtowne wydarzenia jako pretekst do dyskusji nad kondycją naszej cywilizacji, wartościami, które powinny nią rządzić.

Czy nasz świat jest z każdym pokoleniem lepszy, czy gorszy?

Wierzę, że prawdziwa wolność, prawdziwa równość i prawdziwe braterstwo mogą zwyciężyć. Ufam, że do tego triumfu nie będzie potrzebna kolejna rewolucja, ale wspólny wysiłek dobrych i pięknych ludzi.

Michał

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tkaniu wspólnoty

Wypełniamy Kwestionariusz Prousta

Zebranie zarządu (22 lutego) – sprawozdanie