Krótko i na temat o nadziei

10 maja w krakowskiej kawiarni De Revolutionibus Books&Cafe odbyło się spotkanie z prof. Jackiem Jaśtalem oraz prof. Piotrem Bartulą, na którym miałam przyjemność być obecna. Wydarzenie zorganizowało czasopismo „Filozofuj!”. W wypełnionej ludźmi sali, z filiżanką wyśmienitej kawy wysłuchałam wykładów dotyczących nadziei oraz tego, jakie ma ona znaczenie w naszym życiu. Na koniec można było zadać prowadzącym pytania.

 


Wracając do domu, doszłam do wniosku, że właściwie nigdy nie podejmuję refleksji nad nadzieją. Chociaż nie odczuwam jej obecności, niewątpliwie towarzyszy mi, i prawdopodobnie każdemu człowiekowi przez cały czas.

Nadzieja nie oznacza przecież tylko formy naszego ducha, gdy mierzymy się ze skrajnymi sytuacjami, w których paraliżuje nas lęk, niepewność, bezradność. Nie dotyczy jedynie wydarzeń, na które nie mamy wpływu, Wreszcie, nie obejmuje ona wyłącznie przedsięwzięć, które jawią się nam jako mało prawdopodobne do pomyślnego zrealizowania. Każdego dnia mamy nadzieję, że nie spóźnimy się na tramwaj, że spotkamy przyjaciela, że wykonamy swoją pracę, że po prostu przeżyjemy kolejną dobę.

Być może, gdybyśmy permanentnie mieli świadomość tego stanu, w którym przecież tkwimy, bylibyśmy zdolni do czerpania większej radości z tego, co wydaje się błahe i bez znaczenia.

Dlaczego więc tak rzadko podejmujemy refleksję nad nadzieją? Jak często zastanawiamy się szczególnie nad swoją własną nadzieją?

Jeżeli to prawda, że nadzieja jest nam tak bliska, to czemu w przysłowiach niesie ze sobą tak negatywne skojarzenia, gdy mówimy na przykład: „nadzieja jest matką głupich”, czy „nie rób sobie nadziei”. To nadzieję można sobie „zrobić"? Jest ona wyborem? Czy to tylko domena „głupich”? Mam nadzieję, że nie 😊

Ola

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tkaniu wspólnoty

Wypełniamy Kwestionariusz Prousta

Zebranie zarządu (22 lutego) – sprawozdanie