Nieznośny brak czasu
Chyba o każdych czasach mówi się, że są ciężkie. Współczesne są takie niewątpliwie z powodu pandemii i toczącej się za wschodnią granicą koszmarnej wojny. Ale teraźniejszość doskwiera też w innym wymiarze: to ciężar nieznośnego tempa życia.
„Wiesz, u mnie ciężko z czasem” – jakże często słyszę to zdanie lub podobne. Sama również nierzadko mam ochotę je wypowiedzieć, lecz obrzydło mi do tego stopnia, iż staram się go unikać, chociaż byłoby prawdziwe. Z całą pewnością mogę powiedzieć o sobie samej, że każdy dzień jest dla mnie o wiele za krótki, by zmieścić w nim wszystkie zadania, które powinnam wykonać. Codziennie kładę się (przymusem) do łóżka z uczuciem, iż wokół siebie zostawiłam mnóstwo niewykonanej pracy.
Zastanawiam się wówczas, czy jestem dobrze zorganizowana, i czy to tylko ja wiecznie z niczym nie nadążam. Rozglądam się i widzę, że wielu moich znajomych jest tak samo wiecznie zagonionych.
Zatem, co się z nami dzieje? Czy w ostatnich dekadach doba skróciła się w magiczny sposób o kilka godzin? Z czego wynika chroniczny brak czasu przeciętnego człowieka XXI wieku? Czy w obecnych realiach nieograniczonego dostępu do dóbr kultury i możliwości rozwoju osobistego, możemy być bardziej wypoczęci? Czy Internet, który stworzył wiele szans do lepszego i wygodniejszego życia, nie stał się dla nas też już zagrożeniem? A zwłaszcza pochłaniające czas media społecznościowe. Czy wszystkiemu winien jest konsumpcjonizm? A może coś innego?
Nie mam zamiaru pisać „Traktatu o Braku Czasu”, lecz wywołać niezobowiązującą dyskusję na ten temat, do której wszystkich zapraszam. Obiecuję znaleźć, nomen omen, czas na przeczytanie Waszych odpowiedzi.
Ola

Komentarze
Prześlij komentarz