Filozoficznie o filmach (16): "Matrix"

Zapraszamy na filozoficzny dwugłos w sprawie filmu „Matrix”. Michał i Basia patrzą na to dzieło w odmienny sposób.


Na samym początku muszę się przyznać do wstydliwego faktu: nigdy nie byłem miłośnikiem „Matriksa”. Chociaż doceniam oryginalność dzieła i doskonałą realizację, całość nie zrobiła na mnie wrażenia. Oglądając po latach ponownie ten film, wydaje mi się on jeszcze bardziej naiwny pod pewnymi względami. Dlatego proponuję nieco inne spojrzenie na tę ekranizację, a raczej inspirację do rozmyślań.



Kluczowym momentem obrazu jest ten, gdy Morfeusz proponuje Neo dwie pigułki.

Główny bohater może zdecydować się tylko na jedną. Czerwona tabletka to wybór prawdy, wybudzenie się ze snu i stanięcie twarzą w twarz z konsekwencjami takiej postawy. Niebieska to pozostanie w obecnej sytuacji, wybór komfortu.

Neo połyka czerwoną pigułkę…

Filozoficznie, wybór wydawał się oczywisty. Zawsze powinniśmy podążać za prawdą.

Ale równie filozoficzne jest pytanie, zadane w klasycznej formie przez Poncjusza Piłata: cóż to jest prawda.

Rozwój Internetu (ale też sztucznej inteligencji) wyostrzył problem manipulacji, dezinformacji i podobnych im zjawisk. W zasadzie stały się one powszechne. Rozprzestrzeniają się w środowisku jak wirus, docierając z łatwością do nowych odbiorców.

Mało kto jednak zdaje sobie z tego sprawy. Nikt nie chce się przyznać, że dał się oszukać, lub uwierzył w ordynarne kłamstwo.

Jednocześnie, popularność zdobyło odkrywanie ukrytej prawdy, wydobywanie jej wręcz na powierzchnię. Na tym założeniu opiera się chociażby każda teoria spiskowa. Matriksowa hipoteza o symulacji, jakiejś drugiej rzeczywistości wydaje się wręcz idealnym odzwierciedleniem tego typu myślenia.

Nie trzeba jej jednak zawsze traktować w sposób dosłowny, rodem z filmu. Postrzeganie świata w kategoriach konspiratorskich częściej zakłada istnienie minisymulacji, dotyczących pojedynczych sfer życia. Fałsz wygrywa z prawdą, którą należy obronić i odsłonić.

Kto ma to zrobić?

Życie nie znosi próżni, i to poletko zostało szybko zagospodarowane. Media społecznościowe, z których większość ludzi czerpie obecnie wiedzę o świecie, pełne są mędrców, którzy pouczają, jak żyć, jak postępować, co robić, co myśleć, w co wierzyć, a w co nie.

Punktem wspólnym ich wszystkich jest pewność siebie. W doskonale zmontowanych przemowach nie ma pytań lub wątpliwości. Są jasne recepty, proste odpowiedzi na najbardziej skomplikowane zagadnienia. Oni wiedzą. Oni znają prawdę. Oni przynoszą prawdę maluczkim. To misjonarze, którzy nawracają nieuświadomionych. Współcześni Morfeusze, szukający Neo, by wręczyć im czerwoną pigułkę i obudzić ze snu ignorancji.

Proponując im pozorną prawdę, często jednak naprawdę oferują manipulację i dezinformację. Kłamstwo tym jest perfidniejsze, im lepiej udaje prawdę.

Wielu z Morfeuszy, trzeba to przyznać, to charyzmatyczne osoby, mające dar przekonywania. Trafiając pod ich wpływ, niełatwo zachować spokój i nie ulegać presji. Ale filozofia podpowiada pewne rozwiązania.

Mistrzem, na którego warto się powołać, jest Kartezjusz. Francuski filozof głosił pochwałę wątpienia, jako początku całego procesu myślenia i dochodzenia do prawdy (to istotne: od wątpienia trzeba zacząć, ale nie powinno się na nim poprzestać). Nie wierzmy więc automatycznie we wszystko, co słyszymy i widzimy. Poddawajmy krytyce, weryfikujmy „fakty”, korzystajmy ze sprawdzonych źródeł, słuchajmy ekspertów z konkretnych dziedzin, a nie anonimów i znawców od wszystkiego.

Mając więc pigułki do wyboru, należy połknąć tę trzecią, zieloną, symbolizującą nadzieję, że dojście do prawdy jest możliwe. Pamiętając jednak, iż jest to zadanie najambitniejsze i najtrudniejsze. W każdych czasach.

Czy taki wniosek płynie z filmu „Matrix”? Hmm… Wątpię. Ale z pewnością to filozoficzne dzieło, zachęcające do refleksji. Dlatego tym bardziej cieszę się na dyskusję na temat tej ekranizacji, która odbędzie się w najbliższy poniedziałek (3 sierpnia) o godzinie 20.30. Link do debaty zamieszczamy poniżej. Wystarczy w niego kliknąć.

meet.google.com/eew-yajc-wrc


„Matrix” jest trzecim filmem, o którym będziemy rozmawiać w naszym letnim cyklu filozoficznych spotkań online. Podczas posiedzeń omawiamy kolejne wybitne ekranizacje.



Przedstawiamy harmonogram.


3 sierpnia

Matrix


17 sierpnia

Interstellar


31 sierpnia

Podziemny krąg


Michał


Pamiętam, jak oglądałam film „Matrix”, gdy byłam nastolatką. Piękny Keanu Reeves, super efekty specjalne, no i ta fabuła. Większość wyborów, których dokonywali bohaterowie, była dla mnie wtedy oczywista. Świat był czarno-biały. Maszyny były złe, grupa Morfeusza dobra i chodziło o to, żeby to dobro zwyciężyło. Myślę, że w tamtych czasach efekty specjalne, akcja i sceny walki przyćmiewały mi dylematy, z jakimi zderzali się bohaterowie tego filmu. Niby nastąpiło krótkie zatrzymanie przy wyborze odpowiedniego koloru pigułki (gdzie tak naprawdę tylko czekałam, aż w końcu weźmie czerwoną i pokażą mi świat po drugiej stronie :) ), ale reszta była dla mnie oczywista.

Moja uwaga była już skupiona tylko na rezultacie tej walki dobra ze złem i oczekiwaniu, kiedy wreszcie Neo pokaże swoje supermoce.

Bałam się trochę wracać do tego filmu po tylu latach. Nie ukrywam, że obawiałam się, iż przyzwyczajona do obecnego kina nie będę już potrafiła czerpać z niego takiej przyjemności. Że efekty okażą się przestarzałe, dialogi naiwne, a cała historia straci swój dawny urok.

Jestem właśnie świeżo po obejrzeniu pierwszej części serii „Matrix” (i tylko do niej będę się tutaj odnosić) i... po 27 latach nadal jestem pod ogromnym wrażeniem. To, czego obawiałam się od strony filmu akcji, wcale mnie nie zawiodło. Nadal świetnie ogląda się sceny walki, a fabuła prowadzi widza od punktu do punktu w bardzo przemyślany sposób. Nawet jeśli można domyślać się zakończenia, to i tak przez większość filmu czuć niepewność i niepokój o losy bohaterów.

Największa zmiana zaszła jednak nie w filmie, tylko we mnie.

Tym razem dużo bardziej zainteresowali mnie bohaterowie i ich wybory niż sam finał historii.

Zaczęłam zastanawiać się nad Cypherem. Czy naprawdę był złym człowiekiem tylko dlatego, że chciał wrócić do Matriksa? A może problemem nie był sam wybór wygodnego życia w iluzji, lecz to, że był gotów poświęcić dla niego ludzi, którzy mu ufali i którzy byli w stanie poświęcić się za niego?

Inaczej spojrzałam też na Morfeusza. Kiedyś był dla mnie po prostu mądrym przewodnikiem. Dziś zastanawiam się, gdzie kończy się wiara w drugiego człowieka, a zaczyna fanatyzm. Czy naprawdę wiedział, że Neo jest Wybrańcem, czy jedynie dostrzegał w nim potencjał?

No i sam Neo. Coraz mniej przekonuje mnie myśl, że stał się Wybrańcem dopiero wtedy, gdy zaczął zatrzymywać kule. Mam wrażenie, że stało się to dużo wcześniej – w momencie, gdy podjął decyzję o ratowaniu Morfeusza. Nie dlatego, że wierzył w przepowiednię (bo Wyrocznia akurat zasugerowała mu, że tym wybrańcem nie jest). Poszedł dlatego, że uznał to za właściwe. Może więc bohaterami nie stajemy się dzięki wyjątkowym możliwościom. Może to nasze decyzje sprawiają, że odkrywamy możliwości, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia.

I wreszcie maszyny.

Paradoksalnie, po latach mniej boję się wizji zbuntowanej sztucznej inteligencji z Matriksa, a bardziej zastanawiam się nad czymś innym. Co jeśli kiedyś powstanie superinteligencja, która naprawdę będzie chciała chronić ludzi i planetę? Czy w imię tego celu mogłaby ograniczyć naszą wolność? Czy zgodzilibyśmy się na taki świat, gdyby był bezpieczniejszy?

Mam wrażenie, że Matrix wcale nie jest filmem o maszynach.

To film o wyborach, odpowiedzialności i wolności. I chyba właśnie dlatego po tylu latach ogląda się go zupełnie inaczej niż za pierwszym razem.

A ponieważ już dziś wieczorem będziemy o nim rozmawiać na naszym spotkaniu filmowym, nie chcę rozwijać tych wątków bardziej. Mam nadzieję, że to właśnie one staną się początkiem ciekawej dyskusji :)

Basia


Przydatne linki

https://www.filmweb.pl/film/Matrix-1999-628

https://www.imdb.com/title/tt0133093/


Źródło zdjęcia plakatu: 

https://media.themoviedb.org/t/p/w300_and_h450_face/xiCMLkZOVlxFbvWJMHuf4FJvnuX.jpg


Pozostałe części cyklu „Filozoficznie o filmach:

1: „Bliscy nieznajomi”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/05/filozoficznie-o-filmach-1-bliscy.html


2: „Dramatyczny rok”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/07/filozoficznie-o-filmach-2-dramatyczny.html


3: „Jutro albo pojutrze”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/07/filozoficznie-o-filmach-3-jutro-albo.html


4: „Wielki błękit”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/10/filozoficznie-o-filmach-4-wielki-bekit.html


5: „Zabić dziecko”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/02/filozoficznie-o-filmach-5-zabic-dziecko.html


6: „The last of us”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/05/filozoficznie-o-filmach-6-last-of-us.html


7: „Nomadland”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/07/filozoficznie-o-filmach-7-nomadland.html


8: „Zielona granica”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/09/filozoficznie-o-filmach-8-zielona.html


9: „Chłopi”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/11/filozoficznie-o-filmach-9-chopi.html


10: „Podziemny krąg” i „Squid game”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/12/filozoficznie-o-filmach-10-podziemny.html


11: „Chleb i sól”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2024/09/filozoficznie-o-filmach-11-chleb-i-sol.html


12: „Furiosa: saga Mad Max”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2025/01/filozoficznie-o-filmach-12-furiosa-saga.html


13: „Chapiteau-show”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2025/01/filozoficznie-o-filmach-13-chapiteau.html


14: „Bogini Partenope”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2025/03/filozoficznie-o-filmach-14-bogini.html


15: „Amelia”

https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2026/07/filozoficznie-o-filmach-15-amelia.html

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O tkaniu wspólnoty

Wypełniamy Kwestionariusz Prousta

Zebranie zarządu (22 lutego) – sprawozdanie