Filozoficznie o filmach (4): "Wielki błękit"
Zapraszamy na filozoficzny dwugłos w sprawie filmu „Wielki błękit”. Ola i Michał patrzą na to dzieło w nieco odmienny sposób.
„Wielki błękit” w reżyserii Luca Bessona to film, do którego mam ogromny sentyment. W dzieciństwie oglądałam go wiele razy na kasecie VHS mojego starszego brata. Przepiękne zdjęcia, niesamowita ścieżka dźwiękowa i typowy dla francuskiego reżysera humor tkwiły w mojej pamięci przez długie lata, aż niedawno postanowiłam „odświeżyć” sobie te wspomnienia i obejrzeć to dzieło jeszcze raz. Byłam ciekawa, czy po trzydziestce będzie mi się ono podobało tak samo jak wówczas, gdy miałam dwanaście lat. Wrażenie, jakie film wywarł na mnie po tak długiej przerwie, było znacznie większe, niż się spodziewałam.
„Wielki błękit” opowiada historię dwóch przyjaciół – Francuza Jacquesa Mayola oraz Włocha Enza Molinariego (w tej roli sympatyczny i zabawny Jean Reno), których pasją jest nurkowanie bezdechowe. Enzo jest ambitny i dumny, cieszy się tytułem mistrza świata w tej dyscyplinie i wie, że Jacques jest dla niego poważną konkurencją w walce o utrzymanie zaszczytnego statusu. Francuz jest jednak inny. Pokonuje kolegę, lecz można odnieść wrażenie, iż mistrzostwo zdobywa „przy okazji” swojej wielkiej miłości do nurkowania. Moim zdaniem, właśnie to przede wszystkim pokazuje „Wielki błękit”: nieprawdopodobną, absolutnie oddaną miłość, która jednak ma różne oblicza.
Uwielbienie Jacquesa do przebywania pod wodą to trudna do zrozumienia obsesja, ukształtowana w tym człowieku w wyniku wychowywania się na wybrzeżu, a być może również pod wpływem przykrych doświadczeń z dzieciństwa oraz związanej z nimi samotności. Chłopak ucieka pod wodę, tam czuje się bowiem znacznie lepiej niż pośród ludzi. Jedynie w odmętach oceanu jest szczęśliwy, więc kiedy pływa, trudno go przywołać z powrotem na brzeg. Mógłby spędzić w ten sposób całe życie, jednak na jego drodze pojawia się… kobieta.
Johana jest Amerykanką, która przypadkowo napotyka Jacquesa podczas służbowego wyjazdu do Peru, gdzie mężczyzna nurkuje w jeziorze skutym lodem. Johana zakochuje się w nim tak bardzo, że, narażając się na kłopoty w pracy, jeździ za mężczyzną po świecie, towarzysząc mu w osiąganiu kolejnych sukcesów sportowych. Ich związek rozwija się jednak w nietypowy sposób i kobieta w końcu zaczyna rozumieć, że ocean zawsze będzie dla Jacquesa pierwszą i najważniejszą wartością w życiu. Bywa, iż trudno jest jej porozumieć się z partnerem, który myślami wydaje się wciąż być w wodzie pośród ukochanych delfinów. Nie poddaje się jednak w swojej walce o ułożenie sobie życia z wybrankiem, z całego serca marzy o prawdziwej, trwałej relacji i założeniu rodziny.
Zakończenie filmu jest niezwykle poruszające. Mężczyzna udaje się nocą na brzeg, by ponownie zanurkować, i niemal nie zwraca uwagi na ukochaną, błagającą go, by z nią został, gdyż jest w ciąży. „Muszę zobaczyć…” mówi Jacques, nieudolnie próbując wytłumaczyć kobiecie, dlaczego tak się zachowuje. To, co ona robi w tym momencie, stanowi zapewne jeden z najpotężniejszych wyrazów miłości, do jakich człowiek może być zdolny. „Go and see, my love” – to wypowiedziane przez zrozpaczoną Johanę zdanie zostało przeczytane przez polskiego lektora jako „Idź i zobacz, mój kochany”. Ja rozumiem to jednak tak, jakby w zdaniu tym nie było przecinka, czyli: „Idź i zobacz moją miłość.” To, jak jest wielka, jak bardzo cię kocham i jak pragnę twojego szczęścia. Kosztem własnego. Pozwalam ci odejść, chociaż nie sposób zrozumieć dlaczego. Johana wie, że Jacques zanurza się po raz ostatni, że nie zamierza wrócić. Pożegnanie kochanków chwyta za serce, a chwilę później widać Francuza dryfującego w mrocznych głębinach z błogim uśmiechem na twarzy.
Gdyby chcieć zdefiniować „miłość” po obejrzeniu takiego filmu, to na myśl przychodzi przede wszystkim „poświęcenie” – on oddał życie, by na zawsze zostać w otchłani, ona oddała swoje szczęście oraz to, czego pragnęła i potrzebowała, mając zostać matką. W kulturze pojawia się przecież często motyw miłości wyrażonej poprzez poświęcenie – na polu bitwy, w opiece nad słabszym, czy też w wyrzeczeniu się nieśmiertelności, jak Arwena dla Aragorna. Wiemy, że z miłości potrafimy podporządkować się człowiekowi lub sytuacji, chcemy wychodzić ze swej strefy komfortu, a nawet całkiem zrezygnować z siebie. Wybrzmiewa to również w etyce chrześcijańskiej: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13).
Miłość to jedno z tych słów, które trudno poddawać definicji, częściej opisuje się jej cechy niż dokładne znaczenie pojęcia. Po obejrzeniu „Wielkiego Błękitu” próba scharakteryzowania tego uczucia wydaje się być jeszcze trudniejsza. Jedno jest jednak pewne – miłość potrafi być bardzo różna, lecz każdy jej potrzebuje na swój sposób i każdy ma do niej prawo.
Ola
Ze wszystkich filmów, które biorą udział w naszym letnim cyklu, „Wielki błękit” jest najstarszym dziełem. Ale jednocześnie pozostaje szalenie aktualny, albowiem porusza uniwersalne wątki: wolność, przyjaźń.
Ekranizacja opowiada losy dwóch przyjaciół, których pasją jest nurkowanie. Obaj specjalizują się zwłaszcza w tak zwanym freedivingu, czyli zanurzeniu bez butli. Mimo rywalizacji toczonej na kolejnych zawodach, ich relacja rozpoczęta już w dzieciństwie pozostaje długo silna.
Obaj nie mogli się bardziej od siebie różnić. Włoch Enzo to ekstrawertyk, pewny siebie król życia. Otacza go aura sukcesu. Francuz Jacques to introwertyk, nieśmiały, stroniący od ludzi i konkurowania. Namówiony jednak przez Enza startuje w mistrzostwach świata.
Włoch jest przekonany, że wygra, i udział Francuza, którego podziwia, jest mu potrzebny, by nadać zwycięstwu jeszcze większy smak. Pokonanie tak znakomitego przeciwnika ma potwierdzić jego prymat. Chociaż przyjaźń wiele dla niego znaczy, nie stawia jej na szczycie swoich wartości. Wszystko jest podporządkowane triumfowi w zawodach.
Dla Jacquesa rywalizacja wydaje się jakby obojętna. Sukcesy odnosi mimochodem, przychodzą mu one łatwo. Pobija kolejne rekordy zanurzeń bez zbędnego wysiłku. Zna swoją sportową wartość, ale, w przeciwieństwie do Enza, nie ma potrzeby jej udowadniania. Zaczyna wręcz się obawiać, iż konkurencja między nimi może zaszkodzić ich przyjaźni. Dostrzega, że wspólna pasja prowadzi obu do nicości, jakże podobnej do tej znanej im z głębin oceanu.
Dla Włocha nurkowanie jest środkiem do celu – zwycięstwa. Dla Francuza nurkowanie jest celem. W wodzie czuje się wolny, nieskrępowany towarzyskimi konwenansami, które ograniczają go na powierzchni. Sytuacji nie poprawia nawet szczęśliwe zakochanie się w pewnej Amerykance, z którą zakłada rodzinę. Jego domem jest jednak woda.
Coraz ostrzejsza rywalizacja prowadzi do zatracenia bohaterów. Obaj podejmują dramatyczną decyzję. Koniec oddaje ich charakter. Niby różni od siebie, lecz trochę podobni…
Reżyser, Luc Besson zdecydował się na niezwykle ciekawą alegorię. Jedna z najbardziej interesujących scen filmu to ta, w której Jacques prosi Enza o pomoc w pewnej nietypowej sprawie. Otóż włamują się oni do lokalnego delfinarium, by uratować jednego delfina, który ewidentnie źle się czuje w niewoli. Akcja jest brawurowa, ale kończy się powodzeniem, i ocalone zwierzę z powrotem trafia do oceanu.
Ale nie odpływa na dalekie wody. Wraca w ostatniej, metaforycznej scenie…
Czy tym delfinem jest – w innej postaci – właśnie Jacques?
Historia dwóch przyjaciół jest więc nie tylko fantastyczną opowieścią o wolności i przyjaźni, świetnie nakręconą i zagraną, ale też porusza inny ważny temat filozoficzny: jak znaleźć swoje miejsce na Ziemi. Bicie kolejnych rekordów czasami jest prostsze, niż odpowiedzenie sobie na pytania, kim jestem, co mnie uszczęśliwia, czego oczekuję od życia.
Wspaniałe kino.
„Wielki błękit” jest drugim filmem, o którym będziemy rozmawiać w naszym letnim cyklu spotkań online. Podczas posiedzeń omawiamy kolejne wybitne ekranizacje.
Zapraszamy serdecznie wszystkich do tej dyskusji. Wstęp wolny.
Spotkania będą odbywały się w wybrane poniedziałki. Przedstawiamy harmonogram.
27 lipca
Wielki błękit
3 sierpnia
Matrix
17 sierpnia
Interstellar
31 sierpnia
Podziemny krąg
Poniżej zamieszczamy link do debaty o „Wielkim błękicie”. Wystarczy w niego kliknąć o godzinie 20.30 w poniedziałek, 27 lipca.
meet.google.com/uaw-ajzk-hvePrzydatne linki:
https://www.filmweb.pl/film/Wielki+b%C5%82%C4%99kit-1988-11673
https://www.imdb.com/title/tt0095250/
Źródło zdjęcia plakatu:
https://image.tmdb.org/t/p/w600_and_h900_face/8eB0wNCJ3lZV7zmoPl5YH4pl43X.jpg
Pozostałe części cyklu „Filozoficznie o filmach”
1: „Bliscy nieznajomi”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/05/filozoficznie-o-filmach-1-bliscy.html
2: „Dramatyczny rok”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/07/filozoficznie-o-filmach-2-dramatyczny.html
3: „Jutro albo pojutrze”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2022/07/filozoficznie-o-filmach-3-jutro-albo.html
5: „Zabić dziecko”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/02/filozoficznie-o-filmach-5-zabic-dziecko.html
6: „The last of us”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/05/filozoficznie-o-filmach-6-last-of-us.html
7: „Nomadland”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/07/filozoficznie-o-filmach-7-nomadland.html
8: „Zielona granica”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/09/filozoficznie-o-filmach-8-zielona.html
9: „Chłopi”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/11/filozoficznie-o-filmach-9-chopi.html
10: „Podziemny krąg” i „Squid game”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2023/12/filozoficznie-o-filmach-10-podziemny.html
11: „Chleb i sól”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2024/09/filozoficznie-o-filmach-11-chleb-i-sol.html
12: „Furiosa: saga Mad Max”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2025/01/filozoficznie-o-filmach-12-furiosa-saga.html
13: „Chapiteau-show”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2025/01/filozoficznie-o-filmach-13-chapiteau.html
14: „Bogini Partenope”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2025/03/filozoficznie-o-filmach-14-bogini.html
15: „Amelia”
https://kalokagatiakrakow.blogspot.com/2026/07/filozoficznie-o-filmach-15-amelia.html


Komentarze
Prześlij komentarz